Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2007

Immunitety ponad sprawiedliwością

Obraz
"PO nie chodzi dzisiaj o to, żeby sprawnie i szybko przeprowadzić śledztwo, tylko żeby wykorzystywać takie sytuacje, jak ta pani Ostrowskiej do nieustannego spektaklu politycznego.." Sejm nie uchylił wczoraj immunitetu posłance SLD Małgorzacie Ostrowskiej , której postawiono prokuratorskie zarzuty wzięcia łapówki (obciążają ją m.in. zeznanie dwóch świadków). Nie po raz pierwszy okazało się, że immunitet poselski jest skuteczną ochroną partyjnych sitw przed postawieniem przed sądem jednego z jej członków. Ostrowska nie stanie przez sądem dlatego, że od głosu wstrzymała się.. Platforma Obywatelska. Czy ktoś jeszcze pamięta, że jednym z punktów kampanii wyborczej do sejmu tej partii było zniesienie poselskiego immunitetu? Donald Tusk mówił o tym jeszcze miesiąc temu.. Ile warte są jego słowa, każdy mógł się wczoraj przekonać. Okazuje się, że szybko można zmienić poglądy, gdy obrona immunitetu służy partyjnym interesom (choćby z diabłem byle przeciw PiS) czy jest okazją do cyni...

Jak to z Leskim i Joaśką było

Obraz
Krzysztof Leski na swoim blogu w Salonie24 wziął w obronę Damięckiego. Choć w notce " Maciek Damięcki - czy "Dziennik" zagrał fair?" otwarcie przyznaje, że przyjaźni się z Damięckimi, warto przyjrzeć się temu, co pisze: "Rozmawiałem długo z Joaśką [żoną Damięckiego] i opiszę teraz, jak to było. Nie: miało być według... - lecz: było ." Hmm... czyli wystarczy z kimś się przyjaźnić, żeby to, co mówi uznać za prawdę obiektywną. Na dodatek za taką uznać tylko relację, bo Joaśki przy opisywanych wydarzeniach nie było. "Maciek, który nigdy nie krył, że wówczas pił sporo, bawił się z kumplami w hotelu. Nagle podszedł do nich facet znacznie bardziej od nich pijany i wymachując legitymacją SB zaczął wrzeszczeć: Ja was wszystkich, aktorzy, załatwię. Maciek wstał, wyrwał facetowi legitymację, a ten niepewnie się oddalił. " Takiej bujdy na resorach dawno nie czytałem. Czy ktoś w czasach głębokiej komuny odważyłby się wyrywać z rąk ubeka legitymację?! No chyb...

Honor na deskach

Obraz
Po raz kolejny okazało się, jak banalne były motywy współpracy z SB . Do tejże niepotrzebne były tortury, fizyczne czy psychiczne, groźby zwolnienia z pracy, złamania kariery czy inne tego typu wymysły, jakimi raczy nas od lat "Gazeta Wyborcza". Współpracę rozpoczynało się nie po to, żeby zatrzymać ciosy "nieznanych" sprawców spadające na własny grzbiet w ciemnych zaułkach. Nie był nawet potrzebny "szantaż" paszportowy, jak w przypadku arcybiskupa Wielgusa. Szesnastoletnia współpraca Macieja Damięckiego z SB, ujawniona przez "Dziennik" ( obok zdjęcie aktora opublikowane na www.dziennik.pl ), pokazuje, że donosić na kolegów można było tylko dlatego, żeby odzyskać.. prawo jazdy, stracone po jeździe po pijaku. Damięcki pomylił kodeks honorowy z drogowym. Ile było warte dla Macieja Damięckiego prawko? Widać sporo, skoro zdradzał słabości charakteru i intymne szczegóły z życia aktorów, występujących na deskach tego samego teatru co on. Na przykład: ...

Leszek Miller był wart miliard dolarów

Obraz
Trudno się zatem dziwić, że w 2003 roku zmontowano przeciw niemu prowokację, mającą na celu pozbawienie go stanowiska premiera, bo jako premier stanął na drodze interesom, w wyniku których ten miliard miał się zmaterializować na kontach określonych ludzi. Zarobić miał pośrednik i zapewne ci, którzy temu pośrednikowi umożliwiliby zawarcie transakcji, za którą miał uzyskać tak ogromną prowizję. Gra toczyła się jednak o coś znacznie cenniejszego.. Idąc śladami nagrań Oleksego trafiłem na bardzo interesujący wpis na blogu "Perły przed wieprze". Choć notka ma tytuł "Political fiction" , to wydaje mi się, że autor przedstawił w niej bardzo trafną analizę rozgrywek wewnątrz eseldowskiego aparatu w okresie, gdy nie tak dawno rządził on Polską. To właśnie wydarzeń rozgrywających się w tamtym czasie dotyczy główny wątek rozmowy Oleksego z Gudzowatym (co pierwsza zauważyła z kolei Kataryna ), a który jakoś nie trafił (jeszcze?) na czołówki gazet. W skrócie chodzi o walkę dwóc...

Kontrwywiadowcze zabezpieczenie (interesów)

Obraz
Marcin Kossek, szef ochrony Aleksandra Gudzowatego i Konstanty Miodowicz, poseł PO Ciekawe informacje o tym, o jak wielką stawkę toczyła się gra wokół Gudzowatego, której odpryskiem są płyty z nagraniem Oleksego, przynosi najnowsza "Gazeta Polska". Okazuje się, że nie chodziło tylko o wymuszenie opłacania się biznesmena lewicowej władzy. Głównym celem miało być przejęcie kontroli przez Rosjan nad Europol-Gazem, spółką władającą m.in. gazociągiem Jamalskim. Grę w tym kierunku miał prowadzić m.in.. Konstanty Miodowicz (syn Alfreda), szef ówczesnego kontrwywiadu, dziś poseł PO. Oto fragment wywiadu z Marcinem Kosskiem, szefem ochrony Aleksandra Gudzowatego, opublikowanego w dzisiejszej "GP": Gdy okazało się, że Gudzowaty nie będzie się „opłacał”, zaczęły się problemy. W 1994 r. do ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka trafiło pismo, podpisane przez szefa kontrwywiadu Konstantego Miodowicza, parafowane przez szefa UOP Jerzego Koniecznego, przestrzegające przez kontakt...

Przeciek zainspirowała Platforma

Obraz
Donaldowi Tuskowi grozi proces za bezpodstawne oskarżenie prokuratury o udostępnienie mediom nagrania rozmowy Gudzowaty-Oleksy. Trudno się temu dziwić, bo przecież skoro Tusk coś o tym "wie", niech przedstawi na to dowody. Dysponentem taśm przez kilka miesięcy nie była prokuratura, lecz Gudzowaty, a ściślej jego ochrona. Co się z nimi przez ten czas działo i w ilu kopiach mogła krążyć tu i ówdzie wiedzą zatem tylko ci, których widzę czasem za ogrodzeniem podczas spacerów po lesie ;) (Gudzowaci to moi sąsiedzi). Jednak, co postaram się dalej wykazać, za samym przeciekiem nagrania do mediów mogła stać Platforma. Dowodów na swoją tezę nie mam, ale logika wskazuje na to nieubłaganie. Tylko liderzy PO mieli interes w opublikowaniu taśm akurat teraz. Inaczej mówiąc tylko oni mieli motyw, aby popełnić tę salonową "zbrodnię". Nadal bowiem uważam, że to, gdzie było źródło przecieku i z czyjej inspiracji on powstał jest marginalne w stosunku do treści rozmowy byłego premiera ...

Krętacz Wyborczy

Obraz
Trzeba mieć tupet, żeby na fali zainteresowania, związanego z ujawnieniem nagrań o samym sobie i pojawiających się w nich korupcyjnych zarzutów, z podniesionym czołem wracać na polityczne salony. Zamiast zaszyć się gdzieś w ciemnej głuszy ze wstydu. Oluś krętacz, jak mówi o nim Oleksy, czy jak kto woli - prezio (określenie użyte przez Kulczyka) zamierza jeździć po Polsce i wspierać centrolewicę , nie wykluczając nawet stworzenia nowej partii. Jakby w SLD ktoś przeszkadzał mu się realizować.. Budowa poparcia społecznego na negatywnym wizerunku? Nic z tych rzeczy. Nie po raz pierwszy okazuje się bowiem, że to nie Oluś i partia są źli, tylko otaczająca rzeczywistość. Przekręty prominentnych polityków SLD, o których wygadał się Oleksy, sprowadzić przecież można do.. spisku prawicy. Oluś rzecze: - Dlaczego tak się dzieje, że trzy dni wcześniej jest wywiad [nagrany dla ''GW'], a już za chwilę są taśmy? Dlaczego po sześciu miesiącach od nagrania akurat teraz te taśmy są nagłaśni...

Upadek

Obraz
Czy jest możliwe, aby Oleksy nie spodziewał się, że Gudzowaty puści w plotkarski obieg choć część z tego, co usłyszał? Czy rozluźniony winem i dobrym jadłem poczuł się na tyle pewnie, że szczerze i naiwnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami, myśląc, że Gudzowaty zachowa je tylko dla siebie? To jest niemożliwe. Były premier i marszałek sejmu, stary polityczny wyjadacz, przewodniczący SLD i.. tajny współpracownik Agenturalnego Wywiadu Wojskowego zapewne nie sypał przypadkowo. Rozumiem Gudzowatego, który skwapliwie wykorzystał tę wiedzę i pod byle pretekstem zaniósł taśmy z nagraniem Oleksego do prokuratury i prawdopodobnie także do mediów. Za kadencji SLD został odsunięty od wielkich interesów, które mógł za to bez przeszkód robić jego największy konkurent Kulczyk. Oleksy jednak nie miał bezpośredniego powodu, aby sypać swoich partyjnych kumpli. To, że nie miał o nich najlepszego zdania, że ten to buc a tamten to narcyz, nie wyjaśnia jednak tego, żeby od tak ujawniać przekręty wyborcze...

Moja sitwa miała Polskę w dupie

Obraz
Motto Żadnemu nie wierzę z lewicy. Wszyscy są upaprani w różne kombinacje, interesy. Przekręty szły. Moja sitwa miała Polskę w dupie. O krętaczu Olusiu Tych zegarków miał od cholery i nosił je kur..., nie wiadomo po co. Apartament na rogu, przy samej szosie, bez kawałeczka ogródka, to jest były prezydent. To jest minimum 4,5 mln zł. Przecież to jest 400 metrów kwadratowych, tam chodzi po 11 tys. metr, to policz sobie, ile to kosztuje, ten 400-metrowy apartament. Dom w Kazimierzu – nie umiem tego wycenić, ale na pewno jest to droga sprawa. Jazgarzew 6 ha działki z asfaltową drogą zrobioną do samego domu przez pola. I to nie jest wszystko. Oluś zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem. Za co się brał, zawsze spier.... I to zjednoczenie lewicy też spier... Nie uzbiera, żeby nie wiem jak się naharował, to nie uzbiera tyle, ile potrzebuje na wylegitymizowanie tego. ..cały kapitalizm polityczny stworzył Kwaśniewski. O wyfiokowanej Joli Ona ma 100 tys. za ten program w telewizji (TVN Style)...

Trybunał Konstytucyjny do likwidacji

Obraz
Po takim orzeczeniu jak wczoraj. Czy to normalne, aby.. PO w poprzedniej kadencji Sejmu wniosła poprawki do ustawy i ją przegłosowała; ustawa obowiązuje kilkanaście miesięcy i nikomu żaden przepis nie przeszkadza; następnie jeden z głównych polityków PO łamie jej rygory i traci mandat; PO zaskarża ustawę do TK; ten wydaje "wyrok" , zgodny z oczekiwaniami PO. To ma być państwo prawa, gdzie instytucja, która, jako władza sądownicza, wkracza w kompetencje władzy ustawodawczej? Już nawet nie chodzi o to, że orzeczenie jest czysto polityczne. Nie ma prawnych argumentów na taką manipulację. Główne uzasadnienie, że utrata mandatu jest nieproporcjonalna do przewinienia (dla tych, co się "trochę spóźnili") jest po prostu śmieszne. Przecież za kraty za to nie idą. A to, że "dzień wyboru nie jest jednoznacznym stwierdzeniem" woła o pomstę do nieba. Toż nawet dziecko w mojej wsi wie, kiedy są wybory. I przez myśl mu nie przejdzie, że tym dniem mógłby być np. dzień zak...

I znowu III RP

Bynajmniej nie dlatego, że zamiast dziennikarza prezesem TVP został polityk. Choć zaraz po tej nieoczekiwanej zmianie miejsc bliski byłem takiemu wnioskowi. III RP powróciła dzięki inicjatywie nieskładania oświadczeń lustracyjnych przez jej dziennikarską elitę. Główni przedstawiciele salonowych mediów okazali, nie po raz pierwszy zresztą, pogardę dla demokratycznego porządku prawnego, jeśli tylko ten porządek nie jest im na rękę. To powtórka choćby z prawnych łamańców związanych z wygaśnięciem mandatu Hannie Gronkiewicz-Waltz, ale oczywiście na o wiele większą skalę. Ale dobrze się stało.. Tym, którym w ciągu ostatnich dwóch tygodni po odwołaniu Wildsteina wydawało się, że to już koniec świata (lub jak kto woli - IV RP), Milewicz, Olejnik, Żakowski, Lis, Najsztub, Mazowiecki, Wroński, Durczok et consortes przypomnieli, gdzie tak naprawdę leży zagrożenie dla odnowy moralnej Rzeczpospolitej. Tagi: III RP ; lustracja