środa, 14 marca 2007

Trybunał Konstytucyjny do likwidacji

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego

Po takim orzeczeniu jak wczoraj. Czy to normalne, aby.. PO w poprzedniej kadencji Sejmu wniosła poprawki do ustawy i ją przegłosowała; ustawa obowiązuje kilkanaście miesięcy i nikomu żaden przepis nie przeszkadza; następnie jeden z głównych polityków PO łamie jej rygory i traci mandat; PO zaskarża ustawę do TK; ten wydaje "wyrok", zgodny z oczekiwaniami PO. To ma być państwo prawa, gdzie instytucja, która, jako władza sądownicza, wkracza w kompetencje władzy ustawodawczej?

Już nawet nie chodzi o to, że orzeczenie jest czysto polityczne. Nie ma prawnych argumentów na taką manipulację. Główne uzasadnienie, że utrata mandatu jest nieproporcjonalna do przewinienia (dla tych, co się "trochę spóźnili") jest po prostu śmieszne. Przecież za kraty za to nie idą. A to, że "dzień wyboru nie jest jednoznacznym stwierdzeniem" woła o pomstę do nieba. Toż nawet dziecko w mojej wsi wie, kiedy są wybory. I przez myśl mu nie przejdzie, że tym dniem mógłby być np. dzień zakończenia liczenia głosów przez komisję obwodową czy termin ogłoszenia oficjalnych wyników przez PKW. Jednym słowem wielka ściema dla wykształciuchów, którzy to oczywiście kupili. Nie jestem prawnikiem, ale bynajmniej ani przedmiotowa ustawa nie jest tylko dla nich, ani tym bardziej Konstytucja. Dlatego moim zdaniem TK po czymś takim nadaje się tylko do likwidacji.

Tagi: ;

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ciekawe co Łętowska (dawny polityk UD) miała na myśli mówiąc o trochę spóźnionych oświadczeniach. Kiedy to trochę przestaje być trochę i już mogą stracicć jak rozumiem mandat. Tydzień, miesiąc, kwartał, pół roku? I jak to w praktyce spóźnialskiemu udowodnić? Który np. składa oświadczenie dopiero wtedy gdy bierze się za niego organ nadzorczy. kp

Andrzej pisze...

Gdzieś jakiś mundrol pierniczył coś bez sensu o "trwałym i uporczywym unikaniu składania oświadczeń". Jak mi ktoś powie co to znaczy "trwałe i uporczywe unikanie" to stawiam dobrą wódkę.
Tylko proszę to precyzyjnie określić, lub podać miejsce w KPC lub innym jak to jest zdefiniowane.
Radzę jednak uważać, bo za chwilę będzie można tak zinterpretować działania dziennikarzy z GW, którzy będą "trwale i uporczywie" unikać złożenia oświadczenia lustracyjnego, zresztą zgodnie z instrukcją, którą dostali od swojego szefostwa.

Anonimowy pisze...

No i gdzie Ckwadrat twoja praworządność, którą jeszcze nie tak dawno głosiłeś gdy HGW "łamała" prawo spóźnionym oświadczeniem. Trybunał wydał wyrok nie po twoje myśli to od razu byś go rozwiązywał. Czy to nie są aby autorytarne zapędy?

kurczak pisze...

ckwadrat przepraszam, ale widać że nie masz bladego pojęcia o prawie i o tym jakiego rodzaju dyskusje toczą się nad interpretacją różnych przepisów i w jaki sposób krystalizuje się interpretacja przepisów prawa.

A już tekst o tym, że TK wkracza w kompetencje władzy ustawodawczej świadczy o zupełnym niezrozumieniu przez Ciebie czym są sądy konstytucyjne w ogólności. Albo o tym, że dopuszczasz się celowej manipulacji.

A nawiasem mówiąc głupio pisac, że TK wydaje wyrok zgodny z oczekiwaniami PO, równie dobrze mógłbys tu wpisać jakąkolwiek inna partię, poze PIS.

TK wydaje wyrok zgodny z PRAWEM.

A uzasadnienia to już na pewno nie przeczytałeś . Sugeruję żebyś pofatygował się na stronę Trybunału (www.trybunał.gov.pl) i przynajmniej zapoznał się z zamieszczoną tam informacją dla prasy.

Okowita pisze...

Ano właśnie - nieostre stwierdzenie (to "trochę") ma być ostrym argumentem w decyzji TK. Możnaby dyskutować nad kwestią utraty mandatu - ale tylko wtedy gdy prawo ustanowione działa krótko a nie przeszło rok. 95% wybranych nie miało problemu a Hania "Moja Problema" miała. Też mógłbym, od bidy, zrozumieć gdyby nie jej mętne i pokrętne tłumaczenia. Zaraz piszę wniosek do Urzędu Skarbowego o odstapienie od odsetek za zaległy podatek (jakieś 10 zł) bo tylko "trochę" sie spóźniłem...

ckwadrat pisze...

>Kurczak:
Z uzasadnienia TK:
"Niekonstytucyjny jest natomiast przepis nakazujący liczenie terminu do złożenia oświadczenia dotyczącego członka rodziny - w ciągu miesiąca >od daty wyboru<. O ile bowiem data ślubowania nie budzi wątpliwości, o tyle termin >od daty wyboru< jest niejednoznaczny."

Oderwij się na chwilę od prawnych niuansów, z którymi pewnie masz na co dzień do czynienia i powiedz mi tak szczerze, czy takie stwierdzenie TK nie jest pogwałceniem zdrowego rozsądku? Pomijam sprawę, jakiej partii to orzeczenie służy, ale czy "data wyboru" może budzić jakiekolwiek kontrowersje, nie wspominając o tym, że może łamać Konstytucję. Dla mnie coś takiego to farmazon do kwadratu. Byłby jeden jedyny przypadek, kiedy mógłbym takie debilizmy uznać za słuszne - gdyby wybory trwały dwa dni, a ktoś policzył deadline na składanie oświadczeń od pierwszego dnia. Ale z takim przypadkiem nie mieliśmy do czynienia.

Uzasadniając niekonstytucyjność utraty mandatu, TK z kolei rzecze:
"chodzi tu o sankcję wkraczającą nieproporcjonalnie (art. 31 ust. 3 Konstytucji) w prawa wyborcze."

Jest to już mniej oczywiste, ale Konstytucja stanowi w przywoływanym ustępie tylko tyle że:
"Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw."

Gdzie tu mowa o prawie wyborczym? Na dodatek biernym. To raz. A dwa, czy w takim razie podobne przepisy zaskarżonej ustawy są zgodne z Konstytucją, skoro mówią one m.in.:
"Wygaśnięcie mandatu wójta następuje wskutek:
1. odmowy złożenia ślubowania,
[..]
4. naruszenia ustawowych zakazów łączenia funkcji wójta z wykonywaniem funkcji lub prowadzenia działalności gospodarczej, określonych w odrębnych przepisach,
[..]
6. orzeczenia trwałej niezdolności do pracy w trybie określonym w przepisach o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Czy sankcja warunkująca utratę mandatu w ww. punktach jest bardziej proporcjonalna? Śmiem wątpić..

ckwadrat pisze...

A jeśli chodzi o "trochę" to oczywiście nie było tego w uzasadnieniu, ale mówiła to w jednym z wywiadów Łętowska - przewodnicząca składu TK, orzekającego w tej sprawie. Doskonale ilustrowało to jednak "moc" prawnych argumentów tej pani.

Anonimowy pisze...

Moc każdego stęknięcia salonu jest wielka bo któż zada sobie trud żeby zajrzeć do konstytucji o ustawie nie wspominając. karp

Anonimowy pisze...

"mecenas" kurczakowa zagdakała, ale jak zwykle poza obelgami żadnych treści.

Tomek pisze...

Szopka, prywata i nic więcej. Moim zdaniem TK powinien być zobowiązany do nanoszenia POPRAWEK do ustaw a nie tylko do ich ODRZUCANIA "bo coś tam". Konstruktywne wotum zamiast destruktywnego. Ciekawe jak wtedy byliby chętni do odrzucania ustaw. Aż mi się "ciśnie" by powiedzieć, że to darmozjady i "polityczne łapowniki".

Olgierd pisze...

A co to jest "dzień wyboru" zatem = bo ewidentnie nie jest to "dzień wyborów"?? Czy jest to jednak "dzień wyborów", pod warunkiem, że - co okaże się później - dany kandydat został tego dnia wybrany? A może jest to jednak dzień kiedy PKW ogłosi wynik tych wyborów?

Ty nie masz problemu a ja mam. I to wcale nie jest naciągana teza.

Z tym czy sankcja jest za mocna czy za słaba można polemizować - mnie tam akurat przepis nie przeszkadzał - ale Roma locuta, causa finita.

IMHO TK ma za *mało kompetencji, a ściśle: za słaba jest skarga powszechna, za mało (brak) możliwości działania z urzędu, no i podstawowy problem, który wymagałby jednoznacznego rozstrzygnięcia na poziomie ustawy zasadniczej: czas raz na zawsze określić moment, od którego orzeczenia nabierają mocy. Żeby nie było tak, że jedno działa od momentu ogłoszenia wyroku, inne "od początku funkcjonowania przepisu" a jeszcze inne od jeszcze innego czasu (jeśli Trybunał tak postanowi).

ckwadrat pisze...

Roma locuta, causa finita.. niestety, dlatego nie zamierzam wzywać do obywatelskiego nieposłuszeństwa ;). Jednakowoż TK nie unieważnił swoim orzeczeniem zaskarżonych przepisów. Ciekawe zatem, czy któryś z sądów administracyjnych nie pójdzie "obok" tego orzeczenia. Choć pewnie się nie odważy. Generalnie szkoda jednak, że wyroku TK Sejm nie może już głosować jak kiedyś. Moim zdaniem, jeśli nie może tego zrobić, TK zbyt mocno ingeruje w kompetencje władzy ustawodawczej. Okazuje się bowiem, że jego orzeczenia mają większą moc niż sama Konstytucja! To przecież absurd. Dlatego warto jednak zastanowić się nad konstrukcją TK..

Anonimowy pisze...

Witam,

jako autor bloga 'Do Kwadratu' zaliczasz się do 'sojuszników' niejakiego Galby, który przyłapany na marketingowych oszustwach udaje, że nic się nie stało a nawet usuwa posty wzywające go do ustosunkowania się do zarzutu oszustwa. Czy chcesz być sojusznikiem oszusta?

Wieheisster

ckwadrat pisze...

>Wieheisster, a o jakie "oszustwo marketingowe" chodzi? Nie ma takiego pojęcia. Każdy ma prawo pozycjonować sobie swoją witrynę, tak jak mu się żywnie podoba. Wpisywać dowolne słowa kluczowe, które uzna za skuteczniejsze w generowaniu reklam na stronie. Jeśli pozwala na to system reklamowy, to właściciel witryny ma pełne prawo wpływać na to, jakie mają być na niej wyświetlane reklamy. Trudno zresztą żeby było inaczej.

Olgierd pisze...

Ależ oczywiście, że uchodzi to za pozycjonowanie nieetyczne - vel keyword stuffing.
BTW nie wiedziałem, że Galbie zarzuca się coś takiego.

Tomek pisze...

Wieheisster,

Przykładowo ja nie znam Galby i mało mnie obchodzi czy on oszukuje czy nie, ponieważ nie mam wpływu na jego postępowanie. Co najwyżej mogę powiedzieć że mi się to nie podoba.

Jednak twój post chyba sugeruje, że jeżeli wyrażam poglądy podobne do tych wyrażanych przez Galbę, oznaczałoby to że jego domniemane oszustwa dowodzą że ja też jestem oszustem a więc nasze poglądy są nic nie warte. Idąc dalej - jeżeli wśród lekarzy są oszuści, to oznacza że każdy lekarz to oszust; jeżeli wśród księży są zboczeńcy, to każdy ksiądz to zboczeniec, włącznie z papieżem; jeżeli w PO są skorumpowani politycy to oznacza że każdy polityk PO jest skorumpowany, itd.

Szkoda, że w naszym kraju dużo (jeżeli nie większość) ludzi tak łatwo wpada w takie stereotypy. Gdyby Polacy byli mniej negatywnie nastawieni do siebie, Polska byłaby znacznie przyjemniejszym krajem. A chyba znacie to przysłowie - gdy dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

PS. Taką negatywną wizją Polski a zwłaszcza Polaków jest przesiąknięta większość programów informacyjnych a najbardziej chyba TVN. Nic dziwnego że na codzień Polak w stosunku do drugiego Polaka bardzo często spodziewa się najgorszego. A jeżeli już popiera PiS - to napewno to oszust...