środa, 28 marca 2007

Kontrwywiadowcze zabezpieczenie (interesów)


Marcin Kossek, szef ochrony Aleksandra Gudzowatego i Konstanty Miodowicz, poseł PO

Ciekawe informacje o tym, o jak wielką stawkę toczyła się gra wokół Gudzowatego, której odpryskiem są płyty z nagraniem Oleksego, przynosi najnowsza "Gazeta Polska". Okazuje się, że nie chodziło tylko o wymuszenie opłacania się biznesmena lewicowej władzy. Głównym celem miało być przejęcie kontroli przez Rosjan nad Europol-Gazem, spółką władającą m.in. gazociągiem Jamalskim. Grę w tym kierunku miał prowadzić m.in.. Konstanty Miodowicz (syn Alfreda), szef ówczesnego kontrwywiadu, dziś poseł PO. Oto fragment wywiadu z Marcinem Kosskiem, szefem ochrony Aleksandra Gudzowatego, opublikowanego w dzisiejszej "GP":

Gdy okazało się, że Gudzowaty nie będzie się „opłacał”, zaczęły się problemy. W 1994 r. do ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka trafiło pismo, podpisane przez szefa kontrwywiadu Konstantego Miodowicza, parafowane przez szefa UOP Jerzego Koniecznego, przestrzegające przez kontaktami z Bartimpeksem Gudzowatego. Powód? Rzekomo Gudzowaty miał handlować materiałami rozszczepialnymi – czerwoną rtęcią i czerwonym fosforem. Ten dokument to dowód na to, jak pod szyldem tajności robi się „portret” niepokornym. W ten sposób chciano wpłynąć na premiera, aby ten odsunął firmę mojego szefa z interesów paliwowych. Na Pawlaka, podobnie jak później na Buzka i Millera, naciskały struktury, które miały dojście do każdego premiera bez względu na jego polityczną przynależność. ..
Pan zapyta Miodowicza, czy działał świadomie, czy nie. Przecież te działania to przestępstwo. Kontrwywiad przekazuje premierowi nieprawdziwą informację, z klauzulą tajności, aby nie można było tego zweryfikować.


Prowadzenie przestępczej działalności w interesie obcego mocarstwa.. strach pisać dalej.


Tagi: ; ; ;

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"czerwoną rtęcią " ? a może zielonym jodem ? :D To, że twoje teksty są subiektywne i tendencyjne jest dla mnie jasne ale proszę sprawdzaj czasami twoje źródełka i nie powielaj bezkrytycznie pierdół przez nie podawanych.

ckwadrat pisze...

> Anonimowy, przecież to nie ja wymyśliłem, tylko Miodowicz, ówczesny szef kontrwywiadu(!). Cytuję szefa ochrony Gudzowatego z wywiadu w "GP", który powołuje się na dokumenty, sygnowane przez Konstantego, mające uwalić interesy jego pracodawcy. Przecież wyraźnie to napisałem.

Anonimowy pisze...

czyli jak by było napisane,że ziemia jest płaska to też byś to bezkrytycznie przepisał ? Wysil się i weryfikuj to co wypisujesz bo ktoś kto ograniczy sie do twojej notki pomysli, że rzeczywiście coś takiego istnieje.

Anonimowy pisze...

O tym że Miodowicz sprokurował jakiś dokument o czerwonej rtęci żeby wyeliminować Gudzowatego mówi też sam Gudzowaty w dzisiejszy Dzienniku. Pytanie czy to inicjatywa Miodowicza czy był narzędziem grupy rozgrywającej swoje interesy wewnątrz specsłużb.
M

ckwadrat pisze...

Anonimowy - nadal nic nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Jak mógłbym pominąć "czerwoną rtęć", skoro jej istnienie w dokumentach kontrwywiadu kompromituje tych, którzy te dokumenty tworzyli. A to jest treścią tej notki - nieudolna, kompromitująca Miodowicza, próba zdyskredytowania Gudzowatego.
I to bez względu na to, czy sam podjął taką inicjatywę czy dał sobą zagrać; był w końcu szefem kontrwywiadu!

Anonimowy pisze...

to ty nie rozumiesz, takie "rewelacje" zawarte nawet w najpowazniejszych dokumentach wcale nie sankcjonują ich istnienia. Ty bez najmniejszej dozy krytycyzmu bierzesz to za dobrą monetę i powielasz głupoty bez najmniejszego komentarza ze swojej strony czy choćby cudzysłowu, który byłeś łaskaw już użyć w swoim ostatnim poście.
To tylko pokazuje, że badasz wnikliwie i przeglądasz materiały do swoich kolejnych tekstów tylko i wyłącznie pod kątem pasujących ci faktów. Wiesz jaki ma być efekt końcowy i pod tym kątem dobierasz kolejne elementy twojej układanki, która później robi mniejsze lub większe wrażenie na twojej stałej publice. To czy zawartość odzwierciedla rzeczywistość to już jest całkiem inna sprawa.

ckwadrat pisze...

Ciekawe, jaka jest pisownia w dokumencie źródłowym, z cudzysłowem czy bez. Tak czy siak, choć "czerwona rtęć" nie istnieje, to zatrzymywano.. jej przemytników.

Anonimowy pisze...

Anonimowy, załóż wreszcie swojego bloga i przestań notorycznie się użalać, że autor nie pisze po Twojej myśli.
Tak będzie chyba prościej, niż kazać komuś, żeby pisał za Ciebie.

mirek603 pisze...

"Czerwona rtęć" nie istnieje. Miodowicz pisząc taką głupotę w raporcie tym bardziej potwierdza swój udział w fabrykowaniu lipnych oskarżeń przeciwko Gudzowatemu.

I jeszcze coś. Skoro szef wywiadu, opozycjonista może być zamieszany wprost w dziwne, a raczej lewe interesy Kwaśniewskiego, to pytanie jak głęboka jest infiltracja rosyjskich tajnych służb w Polsce?

Czy ktoś wierzył, że po 250 latach dominacji Rosjanie zrezygnują z prób podporządkowania sobie Polski?

Czy Niemcy także z tego zrezygnują?

Anonimowy pisze...

"Czy ktoś wierzył, że po 250 latach dominacji Rosjanie zrezygnują z prób podporządkowania sobie Polski?

Czy Niemcy także z tego zrezygnują?"

zapomniałeś jeszcze o Żydach, Austriakach, Szwedach i Tatarach...byłbym zapomniał, jeszcze o masonach.