Mój skarb
Myślałem, że takie przypadki zdarzają się tylko w filmach czy w opowiadaniach dla dzieci ;). A jednak przydarzyło się to mi, staremu koniowi, niespecjalnie nawet z braku czasu mogącemu sobie pozwolić na lekturę książek. To nic wielkiego, ale pamiętać o tym będę do końca życia. Być może "do końca życia" zabrzmiało groźnie, więc chciałbym uspokoić, że zdarzenie jest z gatunku zaskakujących, ale przyjemnych. Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia postanowiłem sobie zrobić mały prezent na urodziny. Przechodząc w drodze z pracy obok antykwariatu na Powiślu wypatrzyłem w jego witrynie "Pisma Zbiorowe" Józefa Piłsudskiego. Po dłuższej chwili przyglądania się przez szybę nie miałem wątpliwości, że to wydanie przedwojenne, a nie jakiś reprint. Na wystawie był tom X, co sugerowało, że tomów jest co najmniej dziesięć. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć te pisma na półce, jednakowoż kosztują pewnie nie mało. Choć wyraźnie podniszczone, ale ponieważ ...