Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2009

Taki zawód

Aktorstwo to taki zawód, że raz gra się żołnierza AK, a innym razem folksdojcza, esesmana lub ruskiego sołdata. Dlatego nie widzę problemu, żeby pani Cugier-Kotka po tym, jak zagrała w spotach wyborczych PO i PiS, następnym razem miała to zrobić dla SLD . Tym bardziej, że po każdej "poltycznej" roli jej cena przecież drastycznie rośnie. Dlaczego więc nie miałaby skorzystać z nadażającej się okazji? Oczywiście z zachowaniem okresu karencji na reklamę konkurentów, na jaki musiała się zapewne zgodzić. Łamanie takiej umowy byłoby niehonorowe i to przecież nie tylko dlatego, że aktorka publiczne przyznała się do sympatyzowania z PiS. Ale czyż osobiste sympatie miałyby być przeszkodą w wykonywaniu zawodu aktora i być barierą w wystąpieniu w reklamówce innej partii politycznej? Nie piszę tego z pełnym przekonaniem, ale chyba nie. Taki zawód.. Nie widzę też powodu, żeby oburzać się akurat na tego typu prowokację, jakiej dokonał "Super Express". "SE" pisał co pra...

Do sejmu na dopalaczach

Cezary Atamańczuk, chociaż powinienem w zasadzie skrócić nazwisko do inicjału, będzie posłem na Sejm RP. Po tym jak Sławomir Nitras uzyskał mandat do Parlamentu Europejskiego, A. wchodzi do sejmu jako osoba z kolejną największą liczbą głosów. W listopadzie ubiegłego roku A., jeszcze jako radny - członek zarządu powiatu polickiego z ramienia Platformy Obywatelskiej, został przyłapany przez policję na paleniu marihuany w samochodzie. Znaleziono też przy nim amfetaminę i tabletki ekstazy. Atamańczuk próbował wówczas przekupić funkcjonariuszy. Trafił do aresztu, z którego za poręczeniem majątkowym został zwolniony.. Przeciwko A. toczy się postępowanie prokuratorskie, a zarzuty jakie mu postawiono są zagrożone karą 10 lat pozbawienia wolności.. Dziś poseł Cezary Atamańczuk zapowiada , że chce przeciwdziałać narkomanii. Skoro tak, to mam nadzieję, że pierwszą decyzją posła będzie zrzeczenie się immunitetu, aby nie uniemożliwił on wymiarowi sprawiedliwości działań, które narkomanię mają za za...

Włamanie na ekranie

Nieznani sprawcy włamali się do biura poselskiego Jarosława Kaczyńskiego w Koszalinie. Zginął laptop. Sprawę bada policja. Włamanie do pisowskiego lokalu? Jak dowiedziała się "Gazeta" zamek do lokalu nie miał odpowiednich atestów antywłamaniowych. Tychże nie spełniały również okna. Cień na sprawę rzuca to, że termin gwarancji na drzwi wejściowe minął w grudniu zeszłego roku. Pikanterii całej sprawie dodaje natomiast to, że lokal nie był włączony do systemu monitoringu lokalnej agencji ochrony. Bez komentarza pozostawiamy fakt, że o rzekomym włamaniu nie poinformowano natychmiast policji.. Z ostatniej chwili: Sprawa włamania do biura poselskiego PiS rozwojowa Rzecznik olsztyńskiej policji poinformował, że sprawa rzekomego włamania do pisowskiego lokalu jest rozwojowa. Okazało się, że na nieruchomości ciąży dług - niezapłacony rachunek za internet z ostatniego miesiąca. Policja jest w trakcie ustalania personaliów najemcy, zbierane są także odciski palców z myszki, pozostawion...

Szaleństwo Cugier-Kotki

Znamienne jest jak niewiele czasu trzeba, aby media mogły niemal stworzyć na nowo jakieś wydarzenie, jeśli tylko jego główni bohaterowie i kontekst nie są politycznie poprawne. Nie minęły dwa dni od ujawnienia napaści na Annę Cugier-Kotkę, a dziś nie słyszymy już o pobiciu aktorki, lecz o "rzekomym" pobiciu. Wszystkie wątpliwości w tej sprawie są rozstrzygane przez usłużnych dla PO dziennikarzy na niekorzyść.. ofiary. Sprawców nie ma w polu widzenia - tym łatwiej przemycić tezę, że w ogóle ich nie było. Z tego, że Cugier-Kotka nie chciała złożyć zeznań , próbuje się zrobić z niej konfabulantkę. Ileż razy mi samemu się nie chciało, bo przecież wiadomo, jak długo to trwa. Odpuszczałem nawet jakieś skromne straty, żeby nie sterczeć pół dnia na komendzie. Aktorce tego się odmawia. Główną osią dyskusji w tej sprawie jest nie to, że w Polsce zapanował swoisty klimat nienawiści, w którym trzech drabów nie boi się w biały dzień, na ulicy wyzwać zwolenniczkę jednej z partii od dziwek,...

Jak to z tym upadkiem komuny było

W moim odczuciu dobrym symbolem "upadku komunizmu" w Polsce w 89 roku jest prezentowana niżej wypowiedź Joanny Szczepkowskiej dla "Dziennika Telewizyjnego". Jest to znamienne o tyle, że tego upadku się wtedy po prostu nie czuło. Nie chcę powiedzieć, że w '89 nic się nie zdarzyło, bo przecież nie pisałbym pewnie tego teraz, ale takie rzeczy jak upadek totalitaryzmu powinno się przecież czuć dosłownie przez skórę. Ja nic takiego nie czułem, a i tłumów wiwatujących na ulicach również nie było. Pamiętam, że właśnie to ogłoszenie o upadku komuny przez aktorkę spowodowało, że coś we mnie drgnęło. A warto jeszcze przypomnieć, że miało ono miejsce dopiero pod koniec października(!) 89. Jakie panowały jeszcze wtedy nastroje, świadczy to, że sama Szczepkowska - jak dziś mówi - była bardzo zdenerwowana i nie wiedziała, czy ze studia nie wyprowadzi jej strażnik. Wspomina też, że nie wierzyła, iż nagranie zostanie w całości wyemitowane, bo.. nie było to nawet na żywo jak się...

Zła rozmowa

"Niedawno w telewizji spotkałam małe córeczki Romana Giertycha. Ich tata występował akurat w TVN24" - napisała Monika Olejnik w Dzienniku . I dalej: "Mój tata nazywa się Roman Giertych - powiedziała jedna z nich. A gdzie twój tata pracuje - pytam. W telewizji - pada odpowiedź. A od kiedy?" - dopytuję. Od pół roku - odpowiedziała bystro dziewczynka." Rozmowa z pięcioletnią córką Giertycha Karoliną posłużyła Monice Olejnik do uprawdopodobnienia zawartej w felietonie tezy, że tata dziewczynki dokonał "skoku na telewizję publiczną". Po co jednak do dywagacji na ten temat wykorzystywać dziecko polityka? Na dodatek przesłuchane bez wiedzy rodziców. Sama rozmowa z dzieckiem o szczegółach życia zawodowego jego rodzica jest nadużyciem. Opublikowanie przebiegu takiej rozmowy w politycznym felietonie, na dodatek nieprzychylnym dla tegoż rodzica, naraża dziecko na niemiłe przeżycia, których powodem może być poczucie winy, że dało się wykorzystać w ataku na swo...