czwartek, 27 kwietnia 2006

Milczenie owiec

Dość wymowne jest milczenie prawie całej prawicowej blogosfery o tym, co się dzisiaj stało. Czyżby zmasowany atak salonowych mediów okazał się na tyle skuteczny, że wstyd odnotować najważniejsze wydarzenie polityczne od chwili zeszłorocznych wyborów parlamentarnych? No cóż, koalicja PiS z Samoobroną nie jest na pewno tym, co sobie wymarzyliśmy. Daje jednak szanse na stabilność i efektywność prac rządu. Po tym, jak PO nie chciała zarówno utworzyć z PiS koalicji, jak też poddać się na wniosek tegoż powtórnemu osądowi wyborców, zwycięskiej partii nie pozostało już inne pole manewru.

Koalicjanci (obok PiS i Samoobrony jest jeszcze Narodowe Koło Parlamentarne, grupujące pięciu dotychczasowych posłów LPR i dwóch posłów niezrzeszonych) dysponują prawie większość sejmową. Prawie, bo do większości brakuje 13 posłów. Dużo to i mało zarazem. Przy głosowaniach "zwykłych" ustaw i uchwał brak większosci bezwzględnej nie powinien mieć znaczenia. Jednak podczas głosowań kontrowersyjnych projektów, szczególnie tych cieszących się medialnym zainteresowaniem, będzie się liczył każdy głos i tu większości zapewne nie będzie.

Nadzieję budzi to, że koalicja jest być może jeszcze niedokończona i za Bogusławem Kowalskim, liderem nowopowstałego Koła, pójdą następni posłowie LPR. Może też dołączą pojedynczy posłowie PSL - partii, której władze decydując się na nieprzystąpienie do koalicji postąpiły niezrozumiale i raczej nierozsądnie. W takiej sytuacji PSL zejdzie już całkiem na margines politycznego i medialnego zainteresowania.

Oczywiście najważniejsze jest to, jak w roli wicepremiera zachowa się Andrzej Lepper. Trzeba przyznać, że emocje temu towarzyszące są nie mniejsze, niż podczas oglądania tytułowego, kultowego thrillera. Podobieństwo nazwisk (i chyba fizjonomii) głównych bohaterów obu dramatów nasuwa nieodparte skojarzenie, czy przewodniczący Samoobrony nie okaże się Hannibalem Lepperem polskiej polityki. Czy też będzie się zachowywał tak, jak nas przez ostatnich kilka miesięcy już zdążył przyzwyczaić, czyli nie odróżniąjąc się in minus od głównych polityków opozycji, a nierzadko zachowując się nawet bardziej odpowiedzialnie niż oni. Oczywiście do tej pory była to tylko retoryka, podyktowana zapewne nawet bardziej dalekosiężnym planem, niż teka wicepremiera. Lepper otwarcie przyznaje się bowiem, że jego celem jest prezydentura. Teraz będzie miał jednak po raz pierwszy rzeczywistą władzę. Co prawda pod czujnym okiem premiera i Jarosława Kaczyńskiego, ale co z tego wszystkiego wyjdzie dla PiS, a przede wszystkim dla Polski, Bóg raczy wiedzieć..

Tagi: ; ;

3 komentarze:

Lear pisze...

Nie napisałem notki o koalicji... bo jeszcze nie ma o czym pisać. Sądze, że teraz lepiej nawet nie oddychać, aby nic się złego nie stało. Wierzę, że Kaczorom uda się przekupić resztę LPRu.

http://lear.blox.pl/html

ckwadrat pisze...

Zapewne będzie łatwiej niż z PSL-em, bo, jak się okazało, Pawlak chciał dla siebie.. teki wicepremiera! Coż za realpolityk.

Anonimowy pisze...

Really amazing! Useful information. All the best.
»