Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salon24. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salon24. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2009

Blogerzy i politycy na Rozdrożu

Wczoraj w kawiarni Na Rozdrożu Salon24 obchodził swoje trzecie urodziny. Nie wszyscy pewnie pamiętają, a może nawet nie wiedzą, że blogosfera polityczna istniała na długo przed Salonem24. Faktem jest jednak to, że to głównie za sprawą Salonu24 blogerzy weszli nomen omen na salony - w świat mediów oraz w bliską styczność z politykami.

Tak też było i wczoraj - dziennikarzy mainstreamu i polityków było sporo. Wśród tych ostatnich PiS stanowił zdecydowaną większość - byli m.in. Migalski i Czarnecki. Ale tylko Jarosław Kaczyński potrafił przyciągnąć do siebie tłum blogerów. Pozostali politycy rozmawiali głównie ze sobą lub z dziennikarzami. Po oficjalnym wystąpieniu Kaczyński stał jeszcze dobrą godzinę w korytarzu i z nami dyskutował. Zadanie premierowi kilku pytań, uściśnięcie dłoni i życzenie powodzenia w zdobyciu władzy na dwie kadencje (mówił nam, że tyle mu potrzeba, żeby dźwignąć Polskę) było dla mnie hitem tego wieczoru. Były premier jakże inny, niż postać, jaką starają się wykreować nieprzychylne mu media. Choć dyskutowali z nim nie tylko jego sympatycy, był swobodny, odpowiadał rzeczowo i chyba nikt nie miał wrażenia, że zbywa pytających okrągłymi wypowiedziami, jak robił to już na okrągło Jarosław Gowin.

Cieszę się też, że poznałem i/lub przy piwie pogadałem z Koteuszem (chodzącą definicją duszy człowieka! ;), gw1990, Freemanem i MarkiemD oraz kobietą Marka (zaimponowało mi, że poznałaś się na prawdziwej naturze pana, którego boję się tutaj wymienić nawet inicjałów ;), eFlashem (przepraszam, że miałem już mocno w czubie i nie sprawdziłem się jako synkretyczny dyskutant ;), toyahem (szkoda że nie dane nam było pogadać dłużej, ale uściskanie zapamiętam na długo ;), 1Maud (takie kobiety ja Ty to nasz skarb narodowy - tylko nie dawaj postronnym osobom klucza! ;) i z Tą dziewczyną (tu wpisz swój nick; skleroza nie boli), która nawiedza (bo nie zarejestrowana ;) Blogpress.pl. Aha, no i jeszcze jakby ktoś z tych co siedzieli w "piekiełku" (na dole) miał watpliwości, o czym tak długo gadałem z Azraelem - musiałem strzępić na niego język (nie dał się przekonać m.in., że śmierci Blidy nie był winien ówczesny układ polityczny, lecz ona sama) po tym, jak nie dał się na samym początku sprowokować do bójki. Przy okazji pozdrowienia dla Budynia (zgadzam się, że zgoda ;) i Bernarda (te Twoje pytania do Gowina były zabójcze - mam nadzieję, że udało Ci się je nagrać).

piątek, 14 grudnia 2007

Chcesz podyskutować? Opłać abonament

13 grudnia 2007 roku ukonstytuował się.. portal blogerski - Tekstowisko.com. Jeśli chcesz podyskutować z tuzami salonowej lewicy (prawicy ponoć też).. musisz "opłacić abonament, zgodnie z tabelą opłat". Intrygująca inicjatywa, jak na erę Web 2.0, kiedy możliwość współtworzenia praktycznie wszystkich serwisów internetowych jest darmowa albo za to nawet płacą.

Z jednej strony pomysł Tekstowiska jest pozytywny, bo pokazuje, że blogosfera polityczna nie może zamykać się na jednej platformie blogowej, bo to prosta droga do nomen omen degeneracji. Współtwórcy nowego portalu, nie licząc wcześniejszych pojedynczych przypadków, zrobili pierwszy wyłom w wydawałoby się niewzruszonym murze Salonu24.

Na pierwszy rzut oka Tekstowisko powiela błąd Salonu24 - wymieszanie blogów lewicowych i prawicowych, przez co niezbyt komfortowo czują się razem i jedni, i drudzy skrzydłowi sceny politycznej. Obsada Tekstowiska nie jest jednak dziełem przypadku, jak na Salonie24, który na początku był pusty i przyjść do niego mógł każdy, kto chciał. Od zarania znalazła się na nowym portalu wyselekcjonowana przez założycieli grupa, której nie przeszkadzają jak rozumiem różnice światopoglądowe. Interesuje ich chyba sztuka dla sztuki, czyli dyskusja o polityce dla samej dyskusji, w słodkiej, niemal rodzinnej, atmosferce. No cóż - ich prawo. Nigdy w czymś takim nie wziąłbym udziału. Sto razy wolę obelgi i rzucanie mięsem na Salonie, czy innych otwartych forach, bo to przynajmniej pokazuje, że za wirtualną dyskusją kryją się prawdziwe przekonania.

Grześ określił w komentarzach u Azraela obsadę Tekstowiska jako intelektualną elitę salonu. Hamilton, który zasłynął ostatnio ze szpiegowania użytkowników Salonu24, ujął to bardziej opisowo (pisownia oryginalna): "Uważamy się za porządnych ludzi i lubimy miłe towarzystwo. Nielubimy buractwa. Toteż chodzimy do porządnych klubów z selekcjonerem na bramce. Ale lubimy też nowe towary. A na S24 często zdarzają się niezłe towary na które też warto oko powiesić i zabawić się. Jak na letniej dyskotece w kurorcie."

No to bawcie się dobrze! Tylko pamiętajcie, że bączków (Pan prezydent puszcza bączka) nawet na dyskotece się nie puszcza..

sobota, 5 maja 2007

Jeszcze o salonie

Na smyczy trzymam filozofów Europy
Podparłam armią marmurowe Piotra stropy
Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie
A wokół same zające i jelenie..


- Stój Kataryno! - Wróć do salonu! Woła Igor Janke do Kataryny, która opuściła Salon24, kasując cały swój blog. Janke przyznał się do tego na swoim blogu w S24: "Wczoraj rozmawiałem z naszą ulubioną blogerką z pół godziny przez telefon, przekonywałem na wszystkie możliwe sposoby, zobaczymy czy da się uprosić. Więcej nie mam siły..". Powrót Kataryny na agorowego(!) Bloxa to efekt nagonki rozpętanej w S24 przez "czerwonych", żądających, aby ujawniła swoje imię i nazwisko. Przyczyny odejścia wyjaśnia zresztą sama w notce na nowym-starym blogu - to nie tylko "rzucenie tła" jak sama pisze, ale przede wszystkim krótka historia kształtowania się jej poglądów. A drogę taką przeszło w III RP zapewne wielu, warto to sobie przypomnieć ;).

Wracając jednak do S24, wierzę Igorowi Janke (ale już nie Bognie Janke) w jego dobre intencje uczynienia z Salonu24 ośrodka wymiany myśli politycznej bez przechyłów zarówno w prawą, jak i lewą stronę. Tyle tylko, że dobrymi chęciami to wiadomo, co jest wybrukowane.. Uważam, że taki moloch jak S24, a stał się nim w ciągu zaledwie pół roku, wali się po prostu pod własnym ciężarem. To tak, jakby w jednej zszywce zgromadzić na przykład "Wyborczą", "Dziennik", "Rzepę" i "Trybunę". Ani czasu żeby to wszystko przeczytać, ani tym bardziej ochoty na choćby oglądanie niektórych tytułów. Albo "Dziennik" i "Rzepa" albo "Wyborcza" i "Trybuna". A w S24 jest jeszcze gorzej, bo tam jest się "zmuszonym" do czytania tego, co pojawi się na stronie głównej. Wydawałoby się, że można się przed tym łatwo obronić, ale żeby nie wiem jaki slalom między blogami wykonywać, to i tak wcześniej czy później trafi się na stronę główną albo po prostu zwycięży ciekawość, co też tam dzisiaj dali.. A później trzeba tylko koić nerwy, no bo przecież, gdyby prenumeratorowi "Gazety Polskiej" przez pomyłkę wysłano "Przegląd", to nie byłby delikatnie mówiąc zadowolony.

A takie jest założenie Salonu24 - trochę z lewa, trochę z prawa, nawet z kraja, ale ogólnie to w mainstreamie na przykład samych Jankesów i Leskiego (ta liczba postów!), bo taki model przyciąga najwięcej ludzi, wywołuje dyskusję, dzięki której rośnie liczba odwiedzin i tak to się dalej samo napędza. Będzie podobnie, jeśli pieczę nad stroną główną mieliby nawet przejąć sami blogerzy, co zapowiada IJ. Faktem jest jednak, że liczba generowanych w S24 komentarzy nie jest łatwa czy nawet możliwa do osiągnięcia na pojedynczym blogu. Dodatkowo, na bloga błąkającego się samopas po internecie nie wpadną zawodowi publicyści a zatem salon nobilituje. Taki prawicowo-lewicowy mix mi się jednak po prostu nie podoba. Chciałbym, aby prawica dorobiła się swojej platformy blogowej, skoro pojedyncze blogi na różnych serwisach to dla wielu dyskutantów za mało. Równie dobrze można prowadzić dyskusje "międzyplatformowe" czy po prostu międzyblogowe, bez konieczności siedzenia obok siebie w jednym salonie.

niedziela, 29 kwietnia 2007

Nie będę płakał po Salonie24

Bo to w końcu salon, od którego zawsze chciałem być jak najdalej, a na dodatek „24”, która to liczba ma również dla mnie niemiłe konotacje ;). Z S24 odeszło właśnie kilkoro aktywnych bloggerów, m.in. Freeman i Venissa. Dla niezorientowanych – w skrócie chodzi o nieproporcjonalnie dużą promocję na stronie głównej S24 lewicowych wpisów, nawet zupełnie niemerytorycznych, a ociekających tylko jadem wobec prawicy. I to nie tylko takich „tuzów” jak Azrael czy RRK, ale także wszelkiej maści salonowego, lewicowego planktonu. Okazało się również, że administrująca platformą Bogna Janke bezpodstawnie cenzurowała komentarze prawicowych bloggerów, nie unikając przy tym niewybrednych uwag pod adresem niektórych z nich.

Jednym słowem, gdy już nie trzeba było zachowywać pozorów neutralności, administratorka portalu wyraźnie opowiedziała się po lewej stronie. Uśmieszek od ucha do ucha, będący komentarzem do prześmiewczej notki jednego z lewicowych aktywistów o odejściu z S24 Freemana jest chyba dobrym symbolem tego, co się stało. S24 na tyle urósł w siłę, że jego właściciele pokazali swoje prawdziwe oblicze a przy okazji i to, jak bardzo im "zależy" na prawicowych bloggerach. Pani Bogna miała oczywiście do tego wszystkiego pełne prawo, bo to ona jest gospodarzem S24. Trudno się jednak dziwić, że niektórzy opuszczają tak "gościnne" progi i uciekają gdzie pieprze rośnie.. (dosłownie - bo Blooger ma serwery za oceanem ;).

Szkoda, bo inicjatywa państwa Janke zapowiadała się naprawdę dobrze. Czar jednak prysł i prawica znów musi szukać swojego miejsca, gdzie nikt nie będzie pouczał o tym, co wolno mówić i pisać, a co nie, o lewicowych autorytetach.


PS. O kryzysie w Salonie24 napisał Łukasz Medeksza na blogu Piąta Władza - "Kto i dlaczego ucieka z Salonu24". Pod notką interesująca dyskusja.