niedziela, 14 maja 2006

Antidotum na telewiznę

Bronisław Wildstein
Zapewne wybór Bronisława Wildsteina na stanowisko prezesa TVP nie odbył się bez zgody Jarosława Kaczyńskiego, z którym zresztą Wildstein rozmawiał w cztery oczy w przedddzień nominacji. Czy oznacza to, że po raz kolejny "grozi" nam telewizja publiczna w tym zwulgaryzowanym znaczeniu, osiągając swoje apogeum za prezesury Roberta Kwiatkowskiego? Kiedy, jak pod przysięgą zeznała prowadząca Wiadomości TVP1 Jolanta Pieńkowska, obowiązywała partyjna (SLD) cenzura! Myślę, że nie. I to nie tylko dlatego, że, jak przyznał sam Wildstein, z wieloma politykami jest "na ty", a z Jarosławem Kaczynskim akurat nie. Wildstein to bowiem zupełnie inna osobowość, niż te, które do tej pory rządziły na Woronicza. Już choćby przejrzenie notki o nim w Wikipedii pozwala zorientować się, z kim mamy do czynienia.

Z życiorysu i wielu publikacji - Wildstein zwiedził większość nielewicowych gazet i czasopism - wyłania się obraz człowieka prawego (nie: prawicowego), bezkompromisowego i, mówiąc delikatnie, nie owijającego swoich poglądów w bawełnę. A przy tym - intelektualisty i pisarza. Człowieka, który w czasach opozycji PRL blisko przyjaźnił się ze śp. Stanisławem Pyjasem, zamordowanym przez SB, i Lesławem Maleszką, który jak się później okazało był agentem bezpieki (ps. Ketman, Return, Tomek i Zbyszek). To właśnie Wildstein zdemaskował Maleszkę, gdy ten pracował już (pracuje zresztą nadal) w Gazecie Wyborczej, pisując od dłuższego czasu artykuły deprecjonujące lustrację. Do frontalnego ataku z lustracją Wybiórcza ruszyła zresztą właśnie za sprawą Wildsteina, gdy ten wyniósł z czytelni IPN listę (nazwaną później jego nazwiskiem) nazwisk pracowników SB, tajnych współpracowników i tych, których bezpieka chciała zwerbować. Wildstein nigdzie "swojej" listy nie publikował, udostepnił ją tylko innym dziennikarzom, z których niektórzy zrobili manipulacyjny użytek (jak np. Żakowski, któremu lista posłużyła do show kosztem Jadwigi Staniszkis - na żywo w TV "zrobił" z niczego nie przeczuwającej profesor agentkę).

Jak rzadko kogo, los Bronisława Wildsteina został wpleciony w dramatyczne wydarzenia PRL i III RP. Choć jest symbolem walki z Salonem i niezłomnym zwolennikiem IV RP, to teraz stał się jedną z jej pierwszoplanowych postaci. Postaci, z którą, nie ukrywam, wiążę ogromne nadzieje. Nie można było sobie bowiem wyobrazić lepszego człowieka do zarządzania praktycznie nienaruszonym od czasów PRL molochem na Woronicza. Molochem, który w pogoni za kasą zagubił publiczną misje i w którym panują wręcz klanowe powiązania - od prezesów, poprzez dyrektorów anten, redakcji, producentów, dziennikarzy, techników, garderobianych, do sprzątaczki włącznie. Klanów, wysługujących się w mniej lub bardziej zawoalowany sposób tym, których uznawali za "władzę", a dzięki temu utrzymującym nieprzerwanie swoją pozycję (exemplum Kunica, o którego manipulacjach nie tak dawno pisałem). Mam nadzieję, że Bronisław Wildstein przetnie ten gordyjski węzeł powiązań na Woronicza, rodem z głębokiej komuny, narosły nowymi splotami III RP. Ufam, że nadaje się do tego zadania, jak nikt inny dotąd.


Tagi:

3 komentarze:

Kuki pisze...

dzdobry

ja w sprawie bloglewizny:
mam PROBLEM! z wyświetlaniem atom.xml "Do kwadratu" (lubię)

proszę o kilka linijek początku (ze zdjęciami :) ) na planetę "śmierci" - tak jak dają na blogach onetu.
a najlepiej jak tu: http://infoo.pl/blogarena

dzięki
pozdrawiam

Kuki pisze...

wybaczcie, ale się uczę na błędach i wpadam czasami w panikę :))
już opanowałem problemik
poprzednie uważać za niebyłe
pozdrawiam wszystkich ulubieńców

Josef pisze...

Oczekuję również, że Prezes Bronisław Wildstein, nie ugnie się pod ciężarem układów z Woronicza i rozpędzi (rozpieprzy) to całe skostniałe towarzystwo na cztery strony świata. Już pora podziękować tym wszystkim dyrektorom programowym, redaktorom i redaktorkom, którzy od lat dopasowują swoje poglądy do obowiązujących w danym momemcie układów w TVP (a jakoś się tak zawsze składa) sprzyjających utrzymaniu bastionu grupującego ludzi zasłużonych przede wszystkim dla PRL.
Może nie mam racji, ale obawiałem się, że prezesem zostanie red. Jacek Kurski, który w zawoalowany sposób zacznie wprowadzać czystkę w TVP, wywlekając "jakieś brudy" i stosując metody z niedalekiej przeszłości, narazi siebie i PIS na falę krytyki.
Należy mieć jednak nadzieję, że nad IV RP czuwa opatrzność...