sobota, 17 lutego 2007

Manipulacje komisarza Medyka

W czwartkowej "Gazecie Wyborczej", na eksponowanym miejscu dodatku stołecznego, ukazał się wywiad z Józefem Medykiem - sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku i jednocześnie warszawskim komisarzem wyborczym. Sędzia ani słowem nie wspomniał o tym, że z mocy prawa wygasł mandat prezydenta stolicy Hannie Gronkiewicz-Waltz. Straszy natomiast premiera Trybunałem Stanu, gdyby ten powołał komisarza po spodziewanym zarządzeniu wojewody stwierdzającym wygaśnięcie mandatu prezydenta. Całą sprawę można by uznać za kolejne wsparcie HGW przez politycznego sojusznika, gdyby nie fakt, że komisarz Medyk powołał się na konkretny przepis w ustawie o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta. Kiedy przeczytałem wywiad i zajrzałem do przywoływanej ustawy, rzut oka wystarczył, żeby stwierdzić, że Medyk powołuje się na przepis, który w przypadku spóźnionego złożenia przez HGW oświadczenia o działalności gospodarczej męża nie ma w ogóle zastosowania!

Pisałem już o tym w komentarzach na "Bufetowa Watch", ale bez echa, mimo że nazwałem sędziego Medyka prawniczym ścierwem. Było to najdelikatniejsze określenie, jakie przyszło mi do głowy po tym, jak zobaczyłem manipulacje komisarza przy wtórze przeprowadzającej z nim wywiad dziennikarki "Wyborczej". Dominika Olszewska nie zadała sobie bowiem trudu żeby zajrzeć do ustawy. Zamiast tego powtórzyła we wprowadzeniu do artykułu tezę Medyka o automatycznym popełnieniu przestępstwa przez premiera w momencie powołania komisarza i grożącym za to TS. Następnego dnia w Wyborczej ukazał się list Medyka, w którym stwierdził on, że w zasadzie to wypowiadał się jako prywatna osoba, a nie jako sędzia w stanie spoczynku i komisarz wyborczy. Cóż za cynizm! Wyszło jednak przy okazji, że Józef Medyk jako komisarz wyborczy nie powinien się w zasadzie na ten temat wypowiadać. Z użytej argumentacji się jednak nie wycofał, a zatem trzon manipulacji pozostaje niesprostowany. Kłamstwo powtarzane jest przez inne media.

W dniu przedmiotowej publikacji usiłowałem kilku osobom, które tryumfalnie zwracały mi uwagę na artykuł, pokazać stosowne przepisy w ustawie, mówiąc, że stwierdzenie manipulacji Medyka zajmie im trzy minuty. Dyżurny autorytet "Wyborczej" okazał się jednak ważniejszy niż uruchomienie własnego myślenia. Ludzie z wyższym wykształceniem mówili "ja się na prawie nie znam", "komisarz wyborczy i sędzia SN na pewno nie kłamie", "a co ty w ogóle możesz wiedzieć o prawie, skoro nie jesteś prawnikiem" itd. itp. Potwierdziło to moje wcześniejsze spostrzeżenia, że ci, którzy wierzą na słowo wybiórczym autorytetom, wyznają przy okazji zasadę, że prawo jest pisane dla.. prawników. Zwątpiłem zatem w pisanie notki na ten temat, ograniczając się do komentarzy na "BW". Wczoraj wieczorem odezwał się jednak do mnie poruszony wypowiedzią Medyka znajomy prawnik, prosząc o zamieszczenie notki na ten temat, co niniejszym czynię.

Oto krótki dowód na manipulację komisarza Józefa Medyka, z listu prawnika:
"Medyk powołuje się na art. 27 ust. 2, jest on konsekwencją art. 27 ust. 1.
Art. 27 ust. 1 mówi o możliwości odwołania się w wypadku art. 26 ust. 1 pkt 3 i 4, a Waltzowej dotyczy art. 26 ust. 1 pkt 1.
A więc Medyk podaje całkowicie błędną interpretację przepisów, a Wyborcza nawet tego nie sprawdziła"
.


Tagi: ; ; ;

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Cuda w tej GieWu czynią ożywiając prawniczą padlinę. Nie orzeka toto a jeszcze kąsa. kp

Anonimowy pisze...

Czy to ten Medyk, który sądził w stanie wojennym?

pretm pisze...

Całe szczęcie, że GW będzie miała jutro swoje własne problemy. W końcu nie często się zdarza, że artykuły za dziennikarzy pisze były działacz Samoobrony i PO, któremu marzy się nowa partia z Rokitą.

ckwadrat pisze...

Niemal od początku było widać, że "afera" Anety Krawczyk była szyta grubymi nićmi. Teraz się jednak już nie tylko zupełnie rozsypała, ale, używając dalej krawieckich określeń, wyszło szydło z worka ;).

Wracając do Medyka - tak, sądził w stanie wojennym (w stopniu kapitana) członków opozycji. Był m.in. w Najwyższym Sądzie Wojskowym w Warszawie.

Anonimowy pisze...

Idealna gradka dla Dziennika. Ale nie liczyłbym na to.

Anonimowy pisze...

A jak nazwać, jakim ścierwem, kogoś, kto czytając ustawę, mataczy bardziej od sędziego Medyka, mówiącego z głowy? Otóż ustawa nie pozwalała na odwołanie sie do sądu tylko dla odmawiającego ślubowanie oraz dla zrzekającego się mandatu. Ale... durny ustawodawca dopisał później punkt 1a o tych zapominalskich. Jako że durne prawo stworzył, to zapomniał ustawodawca dopisać stosownej drogi odwoławzej, co z ducha i liter innych praw jasno wynika, że taka droga przysługuje. Zatem popatrz w lustro, kto jest i jakim ścierwem. Bo te artykuły są sprzeczne po prostu. Same ze sobą, niestety.

Szary Kowalski

ckwadrat pisze...

>Szary Kowalski, Twój komentarz jest zupełnie nieadekwatny ani do mojego posta, ani do wypowiedzi Medyka. Komisarz nie wypowiadał się o duchu prawa, tylko bardzo stanowczo przywołał konkretny przepis ustawy, zupełnie bezpodstawnie grożąc daleko idącymi konsekwencjami dla premiera, który chciałby powołać komisarza. Nie wiem, dlaczego usprawiedliwiasz Medyka tym, że mówił "z głowy". Nie przystoi to komuś, kto jest sędzią i komisarzem wyborczym i udziela wywiadu opiniotwórczej gazecie ogólnopolskiej. Jeśli się pomylił, to dlaczego zatem tego nie odszczekał? On po prostu ma już karierę za sobą, jest emerytowaną sędzią, kadencja komisarza też mu się za kilka tygodni kończy, więc moim zdaniem mataczy z pełną premedytacją w interesie swoich politycznych sojuszników. Nic mu już za to nie grozi, nawet sędziowski sąd koleżeński czy podobna instytucja (bo przecież jest sędzią w stanie spoczynku).
Ostatnim rzutem na taśmę chciałby chyba jeszcze zmienić bieg historii, szkoda, że w ten sposób.

I jeszcze jedno - skąd jesteś pewien, jaki "duch" stoi za przedmiotowymi przepisami. Czy, gdyby ustawodawca chciał, aby od nie złożenia w terminie oświadczenia majątkowego przysługiwało odwołanie, to czy nie umieścił by podpunktu "a" w art. 26 przy takim punkcie, od którego to odwołanie przewiduje następny artykuł? Podwójne pudło Szary Kowalski.

Anonimowy pisze...

Szary Kowalski jesteś kolejnym bezmyślnym komentatorem rodem z wyborczej bo nawet nie zadałeś sobie trudu popatrzenia w ustawę, lub celowo manipulujesz, Medyk wspomina o art 27 ust 2 który jest konsekwencją art 27 ust. 1, a w nim nigdy nie było wymienionych wszystkich przypadków z art. 26 ust. 1, a jedynie z pkt 3 i 4, więc Twoje kłamstwa o dopisywaniu pkt 1a to celowa manipulacja, więc prawo jest prawem a odwoływaniu do wsądu można mówić tylko w wypadkach 26 ust. 1 pkt 3 i 4, a więc nie w przypadku Waltzowej... a ścierwem możesz nazywać mnie bo akurat jestem autorem tej interpretacji przepisów, ale w przeciwieństwie do Medyka, wyborczej i Kowalskiego do ustawy zaglądnałęm....


Grzegorz (piszczeli czar)

Anonimowy pisze...

Widzę że nawiedzanie przez ducha to domena już nie tylko Gronkowca ale i jej zwolenników.

Anonimowy pisze...

Próżne wasze biadolenia. I tak wygra Hanka. PiS nie ma nawet kontrkandydata. Więc o co tu kopie kruszycie.

Geralt pisze...

Jesli fakty sa niezgodne z linia GW tym gorzej dla faktów. Pozdro.

Verto pisze...

ckwadrat>Straszy natomiast premiera Trybunałem Stanu, gdyby ten powołał komisarza[...].

Twardy ten Medyk. Były wojskowy i to wszystko wyjaśnia, że też oni nie mają wstydu, powinni siedzieć cicho jak mysz pod miotłą [demokraci za dychę].
Zresztą niech sobie straszy, nie on stawia przed Trybunałem i nie on wyrokuje.

pretm pisze...

"Próżne wasze biadolenia. I tak wygra Hanka."

Skąd taka pewność? Znów kontakty z Duchem Świętym miał z tym coś wspólnego?:)