środa, 31 stycznia 2007

Newsweek - prawie jak dziennikarstwo cz. 2

Artykuł Kaczorowskiego, o którym pisałem w poprzedniej notce, nie jest, niestety, oderwany od reszty zawartości bieżącego numeru "Newsweeka". Zarówno warstwa tekstowa, jak i ilustracyjna tygodnika nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś, co tylko udaje dziennikarstwo a w istocie jest wściekłym politycznym atakiem lub nierzetelnością na poziomie graniczącym z kryptoreklamą. W oczy rzuca się także, delikatnie mówiąc, lekki stosunek do Powstania Warszawskiego.

W podobnej konwencji, co paszkwil na Kaczyńskiego autorstwa Aleksandra Kaczorowskiego, przedstawiona została wirtualna na razie kandydatura Jana Ołdakowskiego na prezydenta Warszawy. Również tu instrumentalnie potraktowano Powstanie Warszawskie (to już chyba jakaś mania prześladowcza, rodem z tekstów Michała Cichego w "Gazecie Wyborczej"). Walka Ołdakowskiego o fotel prezydenta stolicy w prawdopodobnych przedterminowych wyborach dla "Newsweeka" jest "nalotem na Warszawę". Ilustracją krótkiej informacji na ten temat jest..

Jan Ołdakowski

zdjęcie kandydata na tle zrekonstruowanego Liberatora, dzięki któremu (i wielu narażających swe życie załóg tego typu samolotów) dokonywano zrzutów dla walczących powstańców. Bynajmniej nie "nalotów", jak wymyśliła sobie kolejna redakcyjna miernota, dumna zapewne z tego, że udał jej się "dowcipny" podpis do zdjęcia. Czy można upaść jeszcze niżej? Pomijam już nawet fakt osobistych zasług Ołdakowskiego, jako dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, który od zera zbudował jedno z najbardziej popularnych muzeów w Polsce, oddając należną cześć bohaterom Warszawy, której tak długo im nawet w niepodległej Polsce odmawiano. Świadczy to wyraźnie o tym, że odniesienia do Powstania nie pojawiają się w "Newsweeku" przypadkowo. Skoro bowiem pamięć o Powstaniu Warszawskim jest istotna dla braci Kaczyńskich, należy zszargać i obśmiać jego symbole, bo przy okazji oberwie się przecież Kaczorom.

Aby zobaczyć, jak bardzo gazeta może być dyspozycyjna wobec jednego z ugrupowań politycznych, wystarczy przeczytać choćby wstępniak redaktora naczelnego. Michał Kobosko czerpie garściami z klasyków platformianej pyskówki politycznej, pisząc m.in. że "Gdy Stefan Niesiołowski porównywał Jarosława Kaczyńskiego do Gomułki – wzbudzając święte oburzenie partii rządzącej - coś było na rzeczy." Niemal słowo w słowo powtarza też dyrdymały głoszone przez sztabowców Hanny Gronkiewicz-Waltz, po wygaśnięciu jej prezydenckiego mandatu - np. że "spóźniła się tylko 10 godzin" i za to premier chce ją odwołać.

Przykłady można by mnożyć. W kolejnym, tym razem długaśnym (6 stron) i nudnym tekście "WWWox populi", traktującym o "internetowym społeczeństwie obywatelskim" w Polsce, jedynym adresem wirtualnej platformy wymiany poglądów jaki się w nim pojawia jest Gazeta.pl. I to aż 4 razy! Jedynymi blogami, jakie zostały wspomniane w tym artykule są natomiast blog administratora tego portalu oraz jednej z jego użytkowniczek. Nie chcę rozpętywać kolejnej afery Kataryny, bo jedna stała się już moim udziałem więc wspomnę tylko, że chodzi właśnie o nią. Zapewne nie Kataryny wina, że cały świat wirtualnej debaty politycznej w Polsce kończy się dla niektórych dziennikarzy na forum Gazeta.pl i jej blogu.

Ale nawet tego dla nich za dużo! W rzeczonym artykule (w osobnej ramce) zacytowano kilka wypowiedzi internautów (oczywiście z forum Gazety) odnośnie utraty mandatu przez HGW. Jedni stali za nią murem, inni starali się wykazać, że nie ma już prawa zajmować urzędu, komentując oświadczenie w tej kwestii premiera. Czyli normalna dyskusja na forum lub blogu, ścierające się poglądy, różne sympatie polityczne. Żeby jednak nie było za obywatelsko, redakcja podsumowała wypowiedzi internautów jedynie słusznym komentarzem "..odpytani przez tak zwane szybkie media prawnicy konstytucjonaliści nie zostawili suchej nitki na oświadczeniu premiera..". Jednym słowem - wszędzie nachalna propaganda PO-HGW.

Po choćby bieżącej lekturze wydania widać zatem wyraźnie, że nowy zespół redakcyjny "Newsweeka" okrzepł i wyznacza nowe standardy zależnego, upolitycznionego, nierzetelnego i nieobiektywnego dziennikarstwa. Szkoda, bo kiedyś ten tygodnik czytałem, teraz nie wezmę tego szmatławca już do rąk.


Tagi: ; ; ;

22 komentarze:

Anonimowy pisze...

I bardzo dobrze, będę miał pewność, że jak kupię newsweeka w empiku, nie dotykałeś go swoimi kaczymi płetwami!

ckwadrat pisze...

Nie ma to jak merytoryczna argumentacja. Ale cóż, jaki pan, taki kram. Jaka gazeta, tacy czytelnicy..

pretm pisze...

@anonymous
"nie dotykałeś go swoimi kaczymi płetwami!" kto wam takie teksty wymyśla?

A w temacie. Jeżeli tak zjechali Ołdakowskiego to może coś jest na rzeczy w kwestii jego kandydowania. Oby.

Galba pisze...

Co do Newsweeka. Cóż, tygodnik został odzyskany przez Salon. Naczelnym i wicenaczelnym są fanatyczni byli dziennikarze GW. To tłumaczy wszystko.

Co do wpisu Anonima - to symptomatyczne, że na wszelkich forach i blogach zwolennicy (równie fanatyczni jak pracownicy GW) POstkomuny nie są w stanie podjąć merytorycznej debaty ze zwolennikami opcji patriotycznej. Jedyne na co ich stać to kacze płetwy, kupry i inne podniecające ich fetysze.

PW pisze...

To nic nowego - Axel Springer to międzynarodowa korporacja i dba o swoje interesy. Nie jest istotna (tak jak dla autora tego bloga, czy np. galby albo tego Pana od płetw) nazwa partii politycznej czy dany polityk, a sprawa do załatwienia.

Oczywiście nie jest też istotna prawda.

I tak Dziennik będzie kłamał w sprawie Iraku, tzw. tarczy, czy ustami Karnowskiego uprawiał socrealistyczną hagiografię (hehe) Premiera.

A Newsweek w tym samym czasie jeździ po Kaczyńskim, bo władzę w Warszawie ma jednak PO.

Dzięki temu AS jest lubiany przez możnych świata, ale też może liczyć na przychylność warszawskiego samorządu.

Gdzie tkwi błąd? W nietypowej
osobowości J. Kaczyńskiego, który pochlebstwo zapomniał (albo źle zrozumiał, co równie prawdopodobne) ale obelgę na pewno zapamięta.

Dlatego Kaczyński a za nim reszta PiS znów wpadną w szyny antyniemieckiej fobii. Ciekawe tylko co teraz przepchną pod osłoną kolejnej awantury.
A prawicowi koledzy albo będą mieli kłopot z interpretacją zdarzeń, albo właśnie znajdą w Newsweeku kolejnego Michnika.

http://panwiktor.blogspot.com

T-800 pisze...

Ja z "Gadenpolitą" wytrzymałem dłużej. ;-P

Pozdrawiam. :-]

Galba pisze...

T-800,
może to temat na nowego bloga interwencyjnego.

Galba pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Geralt pisze...

Cholera, kolekcjonuje świadków PRL, wiec jeszcze troche bede kupowal Newsweeka... Przynajmniej RAZa mozna tam poczytac :)

DoktorNo pisze...

Macki Michnikowszczyzny siegły "Newsweeka"… Jak zobaczyłem okładkę w kiosku, to myślałem, że to jakiś dowcip!

--
Politycznie NIE poprawny blog:
http://www.doktorno.boo.pl/weblog.php

ckwadrat pisze...

A co to ta "Gadenpolita"? Nawet Google nic nie wie.

A jeśli chodzi o "odzyskanie przez salon Newsweeka" to jest to zapewne celowym działaniem Axela. Skoro Dziennik nie potępia z automatu wszystkiego, co zrobi PiS, trzeba było wzmocnić na wszelki wypadek ten "nurt". Nie wiem, czy jest to spowodowane chęcią pozyskania salonowych reklam (PiS-u w dużym biznesie praktycznie nie ma; za to przecież same POLiD-y) czy zwiększenia
czytelnictwa poprzez odwołanie się do najniższych instynktów.

Ale przy okazji widać jaka przepaść (język, argumentacja, manipulacja, stosunek do historii itd.) dzieli obie gazety, czy szerzej tych, którzy traktują PiS normalnie i tych, którzy nienawiść do niego wyssali z palca Michnika. Dziennik tylko nie potępia PiS-u (a przy tej okazji bynajmniej nie zwalcza PO), podczas gdy Newsweek zrobił się gazetką propagandową anty PiS, czyli PO. Dlaczego jednak pozwolono, żeby dobry tygodnik, którego trudno było posądzić o jakiekolwiek sympatie polityczne (i to nawet mimo prawicowych publicystów) zamienił się w dezinformującą szmatę.
Przecież to wydanie było swego rodzaju politycznym manifestem programowym usłużnych wobec PO prawie-dziennikarzy.

Anonimowy pisze...

Naród polski nie umie przebaczać i nie zna litości" - tak wyjaśnia Włochom w dzienniku "Avvenire" Tadeusz Mazowiecki istotę sprawy arcybiskupa Wielgusa.

Wiktor Osiatyński na łamach "New York Timesa" przekonuje Amerykanów, że polska lustracja ma służyć wyniszczeniu całego pokolenia elity po to, aby jego miejsce mogli zająć prawicowi hunwejbini. Coraz więcej osób publicznych związanych z opozycją w wypowiedziach dla zagranicy przekracza cienką granicę, jaka dzieli reprezentowanie innego punktu widzenia od szkodzenia własnemu krajowi. Ukoronowaniem tej tendencji stał się artykuł "Newsweeka Polska" przyrównujący Kaczyńskiego do Putina. To jedna z najgłupszych publikacji, jakie ukazały się w polskiej prasie od lat.
Rafał A. Ziemkiewicz

Dzisiejsza Rzepa.

Anonimowy pisze...

porownanie Kaczynskiego do Putina??

Putin to oficer KGB, co ma do tego Kaczynski???

PW pisze...

No jak to, przeciez teczka Kaczynskiego jest sfalszowana. Wiec nikt nie wie czyim on jest agentem.
http://panwiktor.blogspot.com

Geralt pisze...

Wlasnie sie skonczyla dyskusja na ten temat u Lisa. Niesiolowski przechodzi juz samego siebie w glupocie a debile zebrani w studio kłapią w łapy pod dyktando. Co za obiektywizm w prowadzeniu publicystyki... A Ziemkiewicz byl tam jak kwiat przy kożuchu.

Galba pisze...

-> ckwadrat

"Gadenpolita" = Rzeczpospolita pod redakcją Gaudena.

- > Geralt

Na Niesiołowskiego powinni wysyłać kogoś, kto go brutalnie usadzi. Moim zdaniem zupełnie na miejscu byłoby poproszenie go by "raczył choć na chwilę zamknąc dziób gdy mówi ktoś inny" lub gdy krzyczał, że chce "dyskusji" zauwazyć, że "panu senatorowi akurat nie dyskusji lecz natychmiastowej interwencji lekarskiej trzeba". Myślę, że po kilku takich uwagach N. by nie wytrzymał i rzucił się do bójki. I to byłby jego koniec.

ckwadrat pisze...

Galba, miałem właśnie takie podejrzenia. Ale trochę zmyliło mnie to, że T-800 używał na to samo zjawisko określenia "Rzeczpospolita Wyborcza". Na szczęście jego blog pod tą nazwą nie ma już racji bytu. Ale może wziąłby teraz na tapetę Newsweeka.. Tematów by mu zapewne, niestety, nie zabrakło.

ckwadrat pisze...

> Panie Wiktorze - jakoś nie rozumiem, co masz na myśli w związku z teczką Kaczyńskiego. Przecież znajdująca się w niej lojalka została sfałszowana po 89 roku. Co zostało szybko udowodnione, bo bardzo nieudolnie to zrobiono. A sama teczka dotyczyła Kaczyńskiego jako obiektu rozpracowania operacyjnego.

Anonimowy pisze...

Czyli R.A. Ziemkiewicz pisze jeszcze do Newsweeka? A Karnowski i Zaremba?
Jeżeli tak to szkoda ich bo chcą funkcjonować medialnie ze swoimi nie - lewackimi poglądami (starają się być obiektywni) co w otoczeniu Paradowskich, Żakowskich itp. jest trudne. Newsweeka i tak nie czytałem. Dziennik zły nie jest bo to takie codzienne gazety są w stanie ośmielić ludzi do niewstydzenia się poglądów prawicowych.
PJ

Anonimowy pisze...

Karnowski i Zaremba już nie piszą. Ziemkiewicz ma już tylko krótki felieton, choć zapewne więcej za niego bierze kasy niż niektórzy mają pensji. Nie powinien swoim nazwiskiem firmować takiego gówna. kp

Anonimowy pisze...

zgadzam się - od czasu zmiany redaktora naczelnego {pana Wróblewskiego który miał zdrowe podejście do świata] nesweek zeszedł na piesy - ech co do niusłika sie tego nei spodziewałem - oczywiście pismo to ludzie ale za czasów poprzedniego redaktora kupowałem te gazete co tydzień - może raz na miesiąc dwa zdarzyło mi się przegapić numer ale nie była takiej perełki jak artykol porównujący naszego prezydenta do Putina :|

Anonimowy pisze...

nie wiedzialem że Zaremba nie pisze juzw nesłiku - ale zdziwiony nie jestem. Nie bawe nie bedzie tam Rafała . Swoją drogą POLECAM Bumerang na Polsacie w poniedziałki po 24 [koło 25 po] gości tam wróblewski , karnowski i gość z rady etyki mediów i oceniają tydzień w mediach - czyli wycinki z TVNu Polsatu publicznej i co źle zostało zrobione z DZIENNIKARSKIEGO punktu widzenia - manipulacje i etc naprawdę po całym tygodniu pięknie widać jak dziennikarze [w większości] są beznadziejni

Lucf