środa, 24 stycznia 2007

Żenujący koniec prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz

Szkoda nerwów na analizowanie spektaklu cynizmu, manipulacji i nienawiści, jakim od kilku dni raczy nas PO z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele i garstką wynajętych prawników. Do annałów przejdzie zapewne "spóźnienie na samolot z Londynu", o którym wspomniał profesor Kulesza, zemsta urzędnika (oczywiście anonimowego) pozostawionego w ratuszu przez Marcinkiewicza, którego przywołała sama główna bohaterka skandalu czy też mądrości głoszone przez posłankę PO Julię Piterę w stylu "Gronkiewicz-Waltz czegoś nie dopatrzyła, ale za to PiS chce nam wprowadzić dyktaturę."

Żenujące jest, że musimy to wszystko słuchać, oglądać i czytać. Nawet najbzdurniejsze argumenty zwielokrotniane są bowiem przez rzeszę dyspozycyjnych wobec PO lub niedouczonych dziennikarzy. Zamiast przywołania jednego ustępu w ustawie, którego nie spełniła HGW, tracąc tym samym z automatu mandat, dziennikarze wolą dywagować nad "nadmiernym rygoryzmem prawnym" ze strony PiS (zarzut zupełnie bezpodstawny, bo ustawa nie daje żadnej, mniej rygorystycznej opcji), kosztami ewentualnych wyborów, które zafundować chce nam oczywiście PiS (w rzeczywistości funduje je swoim niedopatrzeniem HGW) oraz jakim prawem(!) PiS z premierem na czele chce odwołać biedną Hanię.

Wynajęci przez PO prawnicy raczą publiczność sofizmatami - np., że prowadzenie działalności gospodarczej to nie to samo, co jej wykonywanie, albo że, mając siedzibę firmy w Warszawie i rozliczając się z warszawskim urzędem skarbowym, można nie wykonywać działalności w tymże mieście. Sama Hania w przypływie dobrego humoru oznajmiła na jednej z niezliczonych już konferencji prasowych, że jej mąż "wykonuje działalność wszędzie w Polsce, ale nie w Warszawie". Itd. itp. Żadne ściemnianie i manipulacje, ani kłamstwa, powtarzane choćby tysiąc razy, nie zmienią jednak zapisów ustawy, z którą "kompetentna" pani prezydent nie raczyła się zapoznać.

Hanna Gronkiewicz-WaltzO tym, że de iure Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest prezydentem (dokładnie od godziny 0.00 27 grudnia 2006) pisałem już kilka dni temu. Dziś powiedział to premier, za co spotkał go niemal medialny lincz, po sygnale do ataku, jaki dał Tusk z HGW na zwołanej zaraz konferencji prasowej. Kaczyński nie "odwołał" Hanny Gronkiewicz-Waltz, odniósł się tylko do odwołującego ją automatycznie zapisu* w ustawie. Nie oznacza to jeszcze, że Gronkiewicz-Waltz przestała być prezydentem Warszawy. De facto nim jest, bo wygaśnięcie mandatu trzeba jeszcze zgodnie z tą samą ustawą "stwierdzić". Jest to jednak tylko formalność. Jeśli nie zrobi tego Rada Warszawy, będzie musiał zrobić to wojewoda. Być może czeka nas jeszcze procedura odwoławcza przed sądem administracyjnym, ale prawo nie pozostawia tutaj żadnej wątpliwości, jaki będzie werdykt. Nawet PO zdaje sobie z tego doskonale sprawę o czym świadczy fakt, że proponują abolicję.

Abolicja, czyli nowelizacja przedmiotowej ustawy z mocą wsteczną w czasie (byłoby to złamanie jednego z fundamentów prawa już od czasów rzymskich), pozwoliłaby Hannie Gronkiewicz-Waltz dalej sprawować urząd, mimo złamania obecnie obowiązującego prawa. Zapewne na abolicję PiS się nie zgodzi, bo jego posłowie musieliby być niespełna rozumu, żeby zmieniać ustawę po to tylko, aby stołek mogła zachować jedna osoba. Gdyby nie wpadka Gronkiewicz-Waltz nawet pies Tuska nie upomniałby się przecież o innych wójtów i burmistrzów, którzy w ten sam sposób stracili mandat. Abolicja jest zatem politycznym pomysłem PO tylko i wyłącznie po to, aby utrzymać Bufetową na stołku. Jest też cynicznym batem na PiS, bo niezorientowanym wyborcom będzie można wmawiać, że PiS nie zaakceptował "rozsądnego" rozwiązania, pozwalającego uniknąć kosztownych wyborów. PiS nie ma wyboru, nie chcąc sprzeniewierzyć się ideom państwa prawa.

Kosztowne wybory funduje warszawiakom Hanna Gronkiewicz-Waltz ze swoim sztabem kompromitującą nieznajomością prawa, co nie jest żadną okolicznością łagodzącą dla zwykłych obywateli w tysiącu sprawach urzędowych, w których muszą dotrzymywać terminów. Wybory muszą się niestety odbyć, bo nie ma rozwiązania, aby w państwie prawa można się było bez nich w takiej sytuacji obejść. Doraźne prawo i sądy nie tak dawno ćwiczyliśmy. Dla jednej osoby nie ma potrzeby do nich wracać, tworząc przy okazji niebezpieczny precedens na przyszłość.


PS. Pozwolę sobie tylko na jedną złośliwość. Warszawa dzisiaj została sparaliżowana "nagłym" (środek zimy, od kilku dni zapowiadane opady śniegu i mrozy) nadejściem zimy. Hanka widać jest tak zabiegana po konferencjach prasowych, że nie ma czasu zajmować się tym, czym powinna..


*) Przepis, na którym poległa Hanna Groniewicz-Waltz. Jest on prosty jak konstrukcja cepa, brzmi mniej więcej tak: kto do określonego dnia po wyborach nie złoży stosownego oświadczenia majątkowego współmałżonka traci mandat. Koniec kropka. Tych kilka wyrazów w propagandzie PO (przypomnijmy, że sami w poprzedniej kadencji sejmu to uchwalali) zamieniło się w przepis "bzdurny", "absurdalny", "nieproporcjonalny", "niekonstytucyjny", "wykluczający się z innymi" itd. co oczywiście nie jest zgodne z prawdą. Ideą tego zapisu jest zapobieżenie korupcji w samorządzie, a jedynym jego niedociągnięciem jest to, że termin złożenia podobnego oświadczenia w odniesieniu do samego samorządowca (a nie jego współmałżonka) upływa kiedy indziej.



Tagi: ; ; ;

24 komentarze:

Marcin pisze...

Przepraszam bardzo, ale czy my mieszkamy w tej samej Polsce? Polsce prawa? Prawo sie skonczylo, gdy panowie, o ironio, z partii z prawem w nazwie zasiedli na swych stolkach.
Wielu cenionych konstytucjonalistow (no i co - podniesiesz reke na prof Winczorka?) jest zgodnych, ze mandat NIE WYGASA z mocy prawa, a chec rozpisywania nowych wyborow mozna potraktowac jako niski odruch i niemoznosc pogodzenia sie z przegrana

Anonimowy pisze...

żenujące jest to co wypisujesz, ale to w koncu twój blog i możesz wypisywać w nim to co ci sie podoba...

kurczak pisze...

hehhe widze, że kolega bloger stał się teraz z kolei wybitnym prawnikiem i to specjalistą od samorządu.

A nie przyszło Ci do głowy, że ta sama kwestia może byc różnie regulowana przez 3 rózne ustawy?

To może zrobisz nam teraz porównanie 3 spornych przepisów? Czy wiesz chociaż o jakich przepisach i których dokładnie ustaw spór dotyczy?

I nie cytuj proszę przepisów prawa w stylu: to leci mniejwięcej tak...., niedokładnie, niedosłownie itp.

Człowieku tam się każdy przecinek liczy!!!

Dyletant jesteś i tyle.

ckwadrat pisze...

Marcin nie będę na nikogo ręki podnosił. Zamiast tego, wolę sięgnąć po ustawę, co i Tobie Marcin polecam. Nie ma to jak własne zdanie. A do rozebrania tej ustawy nie potrzeba naprawdę prof. Wieczorka, bo jakoś w terminie zdążyło złożyć deklarację coś kilka tysięcy samorządowców. Chyba nie chcesz powiedzieć, że to oni, a nie HGW, byli w błędzie i niepotrzebnie "spanikowali"..

Anonim - no dobrze zrozumiałeś tytuł notki. A może coś powiesz odnośnie treści..

ckwadrat pisze...

Kurczak
Jak rozumiem cała Platforma z Tuskiem na czele to też dyletanci.. skoro chcą abolicji. Poza tym, koronnym argumentem, to nie jest blog prawniczy, więc starałem się pisać zrozumiale. Wydaje mi się, że nie zgubiłem przy tym żadnej litery prawa ;).

ckwadrat pisze...

ps. ani przecinka :)

Anonimowy pisze...

"Anonim - no dobrze zrozumiałeś tytuł notki. A może coś powiesz odnośnie treści.."

odniosłem się do treści, jest żenująca, ale to twój blog i możesz wypisywać co chcesz.

kurczak pisze...

ckwadrat - ale Ty przeciez nie wziąłes do ręki ustawy.

A poza tym, skoro dokonywanie interpretacji prawa jest tak proste, to powiedz mi po co 5 lat studiów, po co doktoraty i habilitacje, za co profesury...

pretm pisze...

"A poza tym, skoro dokonywanie interpretacji prawa jest tak proste, to powiedz mi po co 5 lat studiów, po co doktoraty i habilitacje, za co profesury..."

A to tylko ktoś z profesurą ma prawo wypowiadać się na temat przepisów prawa? Jeżeli tak, to biegnij do PO i poproś aby historyk Tusk nie biegał po TV prezentując interpretację, która jest jemu na rękę.

ckwadrat pisze...

"ckwadrat - ale Ty przeciez nie wziąłes do ręki ustawy."

Kurczak, czy doczekam się wreszcie choćby JEDNEGO merytorycznego argumentu.. czy będziemy dyskutować o tym, co według Ciebie brałem przez ostatni tydzień do ręki, a co nie.. Może nas oświecisz, na jakich ustępach, przecinkach etc, zasadza się jedynie słuszna interpretacja. "5 lat studiów" nie jest argumentem.

Splash pisze...

Ja się zgadzam z tym wpisem. Jakkolwiek nie lubie PiSu i Kaczyńskich, to jednak widzę co wyprawia PO, które przesadnie jeździ po PiS'ie (w tym momencie to pis się ucywilizował, a PO robi się radykalne). A gronkiewicz waltz powinna odejść i już nie wracać: i sama powinna pokryć koszt nowych wyborów: bo w końcu z czyjej winy się one odbędą ? Podatników czy waltzówny ?

pitbu@wp.pl pisze...

"i sama powinna pokryć koszt nowych wyborów: bo w końcu z czyjej winy się one odbędą ? "

ha ha he ha he he he do łez he he :)))

Anonimowy pisze...

Sytuacja jest bardzo podobna do tej jaką przerabialiśmy z Wielgusem. Czyli kłamstwa. Już nie chodzi w całym tym cyrku jaki urządziła PO o złamanie prawa bo nikt nie mówi (nie wyłączając PIS), że to było jakieś karygodne przewinienie. Chodzi o to co oni teraz wmawiają ludziom, czyli kto jest temu winien poczynając od złych przepisów, przez złych urzędników a kończąc na złym PISie. Wszyscy tylko nie ci, którzy nie dopełnili prostego obowiązku przez co całe to zamieszanie.

pitbu pisze...

Najfajniejsze jest ze Hanna G-W mowi, ze jej maz nie wykonywal dzialalnosci na terenie gminy.
Tylko, ze fakty sa takie, ze dzialalnosc (siedziba firmy) jest zarejestrowana w Warszawie. Mowienie, ze nie wykonywal na terenie gminy jest moim zdaniem "fajne"
Ciekawe co by powiedzial Urzad Skarbowy gosciowi, ktory ma zarejestrowana firme w Warszawie i tlumaczylby urzednikom skarbowki, ze nie placi w tym urzedzie podatkow bo dzialalnosc tak naprawde prowadzi na Ksiezycu?

ckwadrat pisze...

No właśnie Pitbu - przecież wszyscy właściciele firm, choćby jednoosobowych, doskonale wiedzą z praktyki, czym groziłoby w US tłumaczenie, jakie prezentowała HGW. I nie potrzebne by do tego były żadne sądy. Dlatego pisałem już gdzieś wcześniej, że tego typu wypowiedzi, wprowadzające zamęt w głowach milionów podatników, a nie mające żadnych podstaw prawnych poza własnym widzimisię, powinny być karalne!

Anonimowy pisze...

Pani mecenas kurczak, prosimy o wykład. :)
Powiedzieć komuś, że dyletant, to jeszcze nie wszystko. Pani dyletantem nie jest więc się zamieniamy w słuch...

Anonimowy pisze...

Pierwsze zadanie jest identyczne jak w komunistycznej propagandzie z lat 60ych czy 70ych. Niczym w Trybunie Ludu piszacej o imperialistach czy ludziach pracujacych w Radiu Wolna Europa. Komunizm zostawil swoje pietno ...

Zenon

Anonimowy pisze...

To jaki popis dała wczoraj u Lisa pani HGW - popis niekompetencji, braku umiejętności wypowiadania się i poprawnego argumentowania mimo, że jest prawnikiem, tłumaczy dlaczego w jej własnej partii zaczęli na nią mówić Bufetowa.

splash pisze...

Popełniła karygodny błąd i powinna zakończyć się jej zabawa w "prezydentową". Tacy ludzie nie powinni rządzić największym miastem Polski.

@ckwadrat: prawo powinno być sprawiedliwe i równo traktować wszystkich. A prawo mówi o utracie stanowiska.

A.W. pisze...

znalazłem u ">makowskiego
"Inne zdanie ma politolog – dr Andrzej Ferens. Podkreśla on, że obecne przepisy wprowadzono, bo wielu radnych nie składało oświadczeń, a z utraty diety stroiło sobie żarty. Przepisy zaostrzono na wniosek Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a Platforma Obywatelska je wówczas poparła.
– Szkoda tylko, że posłowie nie są tak surowi wobec siebie – wzdycha dr Ferens. – Przydałby się przepis o wygaśnięciu mandatu parlamentarnego w przypadku niezłożenia oświadczeń majątkowych.

to tak dla ostudzenia = niektórych wypowiedzi ;-)

ckwadrat pisze...

@Zenon
"Pierwsze zadanie jest identyczne jak w komunistycznej propagandzie z lat 60ych czy 70ych. Niczym w Trybunie Ludu.."

"Spektaklem nienawiści" celowo nawiązałem do "Gazety Wyborczej" z lat 90. Myślałem, że jest to czytelne.

ckwadrat pisze...

Ktoś wspomniał o wczorajszym wystąpieniu HGW u Lisa. Oglądałem i żałuję, że nie mam nagrywarki. Było po prostu żenujące i pokazywało, jak nisko można upaść w obronie własnego, bezprawnie już zajmowanego, stołka. Ta kobieta nie była nawet w stanie poprawnie sklecić jednego zdania. Zastanawiam się też, kto jej w ogóle dał profesurę z prawa, skoro Dorn (socjolog) na chłodno używał prawniczych argumentów. Ona, zamiast do tego się odnieść nieustannie atakowała PiS, kończąc koronnym "prawniczym" argumentem, że (cytat z pamięci): "jeśli nic z tym nie zrobicie, to pewne dokumenty z czasów, gdy Warszawą rządził PiS, ujrzą światło dzienne". Dorn smakowicie podsumował całą dyskusję mniej więcej tak: "pani nawołuje do łamania prawa i z tego uczyniła swój program polityczny". Nic dodać, nic ująć.

Anonimowy pisze...

Platforma może na swoje konto zapisać sobie jeden sukces w całej tej żałosnej sprawie. Podłoże całej sprawy jest czysto prawne. Tylko dzięki doskonałemu czarnemu PR Platformie udało się z tego zrobić problem polityczny. Mediom w to graj. Stawiają HGW z jednej a Kaczyńskiego z drugiej strony. Ale tu nie ma tej drugiej strony. Przeciwnikiem HGW jest tylko i wyłącznie obowiązujące prawo!

Marta

Anonimowy pisze...

Halo, Pani Mecenas Kurczak, proszę nas nie trzymać w tej bezprawnej niepewności.
Czekamy, wszak kurczak u płotu....