sobota, 11 marca 2006

Specjalna troska redaktorów

Nie minął tydzień, jak najbardziej opiniowytwórcza i opływowa gazeta w Polsce, remedium na myślenie i platforma wypowiedzi najbardziej autorytarnych autorytetów, Gazeta Wyborcza zmieniła maskę, znaczy się tę.. no.. makietę. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że maska zdjęta została żywcem z.. jeszcze ciepłego trupa. Do Wyborczej przeniesiony bowiem został z upadłego niedawno brukowca Nowy Dzień nie tylko dodatek telewizyjny (pisałem o tym w pierwszym poście mojego bloga - Pocałunek Śmierci), ale i layout głównego grzbietu. Przeglądając kilka pierwszych, zmienionych wydań myślałem, że mi się różne gazety pomieszały - niektóre rozkładówki GieWu z powodzeniem mogły się znaleźć w Nowym Dniu, czy nawet Metrze. Ideał sięgnął bruku?

Brukowy wyraz nowemu obliczu GieWu nadają długie, "informacyjne" tytuły, nowa czcionka body tekstu nomem omen z rodziny Tribune (wyraźnie większa - czyżby czytelnicy się starzeli?) a do tego wszechobecne linie, "elki", ramki. Te ostatnie pewnie po to, żeby czytelnik - jak go sobie Agora wyobraża - przypadkiem nie zgubił się, zanim dotrze do końca artykułu. Trzeba mu zatem cały artykuł dokładnie obrysować. Albo niech nie czyta w ogóle, skoro samym tytułem (tu z kolei czcionka mniejsza i czasem zwężona tak niemiłosiernie, że zlewa się w nieczytelną papkę) można już powiedzieć to, co chcemy żeby myślał. Poprzednie blackboldowe tytularia za bardzo się do tego nie nadawały - można było nimi co prawda przywalić jak obuchem, ale wcześniej trzeba było wymyśleć krótkie, poetyckie brzmienie. Teraz przyłożyć można nawet "czystą informacją".

Wprowadzono jeszcze bardzo wyraźne znakowanie informacji (czyli komentarzy, które, jak wiadomomo, w Gazecie są jedynymi niezakłamamymi informacjami; reszta treści i tak ma udowodnić przedstawiane w tychże tezy). Komentarze teraz są czerwone. Znaczy się zawsze były, ale widać za mało wyraźnie, skoro postanowili je dodatkowo oznaczyć czerwonymi, wyboldowanymi wersalami i wiszącą nad wszystkim czerwoną belką. A może, wzorem telewizji, ma to po prostu oznaczać, że będziemy mieli do czynienia z lewizną, golizną i innymi tego typu bezeceństwami..

Jeszcze co wpadło mi w oko, to informacyjne rozładowanie infografik, wykresów itd. Znowu zapewne w trosce o zdolność postrzegania czytelnika, żeby nie przeciążyć go nadmiarem informacji. Jak to miło, że jest na rynku gazeta, która tak troszczy się o swoich czytelników. Zapewne na konieczność specjalnej troski wskazały badania focusowe, bez których takie znaczące zmiany wprowadzone być przecież nie mogły. Bardziej martwię się jednak o redaktorów Wyborczej. No bo jak bez odwoływania się do specjalnej troski wytłumaczyć fakt, że za ciężkie pieniądze reklamują na bilboardach zupełnie inną gazetę (to znaczy tę w starym layoucie), niż tę, którą można kupić w kioskach..

Tagi: ; ;

4 komentarze:

wojakszwejk pisze...

"Komentarze teraz są czerwone. Znaczy się zawsze były..."

Otóż to! Cudnie i dosadnie powiedziane.

polfic pisze...

Ja powrócę do pewnej myśli, która mi się kiedys przewinęłą. Działalność GW w tej chwili jest tak absurdalna, ten atak na Kaczyńskich jest tak bezsensowny, że... Powróce do krótkiej notki u Mazurka i Zalewskiego we Wporost o tym, że MIchnik we dyktował swoją spowiedz dziennikarzom GW, która ma być opublikowana po jego smierci. I mam takie wrażenie, że (po tym co usłyszeli) dziennikarze GW robią wszystko żeby utopić GW jak najszybciej. Bo przecież nikt nie uwierzy w bezstronność Gazety. A sprzedaż istnieje chyba z powodu wykupionych prenumerat, zamówień w firmach i urzędach oraz różnym prezentom.

pitbu pisze...

GW nie raz już zmieniała swój layout. Starają się coś zrobić by kupujący GW czytali nie tylko ogłoszenia ale również ich kłamstwa, półprawdy i te komentarze. Może po klapie z nowym dniem nowy layout g-w będzie kolejną pomyłka agory i część ludzi, którzy to kupowali z przyzwyczajenia przestanie?

ckwadrat pisze...

Polfic - też słyszałem o spowiedzi Michnika. Ponoć dyktował ją, jak był w sanatorium, bo kilku dzienikarzy GieWu wtedy do niego pojechało a żaden efekt ich pracy na łamach się nie ukazał. Ciekawe, jak długo będziemy na ujawnienienie tego materiału czekać.. może komisja śledcza to przyspieszy ;)

Pitbu - racja! Zupełnie zapomniałem o ogłoszeniach. GieWu ma zdecydowanie nieproporcjonalnie większy udział w rynku reklam, niż wskazywałaby na to jej poczytność. Szczególnie jest to widoczne w ogłoszeniach drobych, którymi wydrenowali praktycznie cały rynek. W Rzepie jest ich zero, w ŻW - drobne trzymają się tylko dzięki agencjom towarzyskim. To jest fenomen, którego nie rozumiem. Ale może faktycznie GieWu jest dzięki temu kupowana głównie dla ogłoszeń..