czwartek, 30 marca 2006

Gretkowska przepowiada przeszłość

Właśnie ukazał się kwietniowy numer miesięcznika Sukces. Na trwałe w historii prasy polskiej zapisze się materiałem, którego w nim.. nie ma. To znaczy był, tylko go na polecenie wydawcy, biznesmena Zbigniewa Jakubasa, wycięto z już wydrukowanego nakładu pisma. Wycięto stronę z felietonem Manueli Gretkowskiej. Autorki, która zasłynęła z pisania (w postępowej Francji rzecz jasna) doktoratu z przepowiadania przyszłości za pomocą tarota (!) oraz tak epokowych dzieł prozatorskich, jak „Kabaret metafizyczny”. Główną bohaterką tego ostatniego jest „dziewica o dwóch łechtaczkach prezentująca orgazm w stereo” (fragment jednej z recenzji) a autorka dzieli się swoimi spostrzeżeniami nie tylko o fizjologii seksu, ale też menstruacji i wydalania.

Gretkowska ze swoich felietonów w miesięczniku uczyniła oręż prywatnej wojny z braćmi Kaczyńskimi. Już bowiem w wydaniu lutowym Sukcesu, pani Manuela przeniosła na tamten świat ojca braci Kaczyńskich kilkadziesiąt lat przez jego faktyczną śmiercią. Nie odbyło się to jednak bezinteresownie, bowiem ta oryginalna faktografia "publicystki" posłużyła jej za konstrukt całego felietonu. A mianowicie tego, że przedwczesna śmierć ojca, skazała braci na kobiety-finansistki, najpierw na matkę, która rzekomo miała trzymać kasę w domu, a później na kobiety sprawujące funkcję ministra finansów. Jak zresztą sama napisała w kolejnym felietonie: „Zabawiłam się w psychoanalityka sugerując, że decyzje o przekazaniu finansów państwa w ręce kobiet ma swoje źródło w dzieciństwie Kaczyńskich – gdy kasą zajmowała się w ich domu matka.” Gretkowska ośmieszyła się jednak po dwakroć. Po raz drugi tym, że błędnie podała nazwisko minister finansów Teresy Lubińskiej. Zrobiła z niej.. Lubelską. Nasuwa się spostrzeżenie, że już nie tylko przyszłość, ale także przeszłość Gretkowska odczytuje z tarota, w którego przecież, jak sama mówi - „wierzy”.

Trudno wyobrazić sobie pismo, w którym tak doskonale zorientowany felietonista zagrzałby dłużej miejsce na łamach, niż do momentu ukazania się w kioskach tej swoistej tragikomedii pomyłek. Karolina Korwin-Piotrowska, redaktor naczelna Sukcesu, okazała jednak wyrozumiałość koleżance. Nie wzruszyło jej nawet ostre w słowach wyjaśnienie, nadesłane do redakcji przez Biuro Informacji i Komunikacji Społecznej Kancelarii Prezydenta RP, prostujące te ewidentne banialuki. Nie dziwi fakt, że blisko związana z prezydentem Anna Kamińska, dyrektor tegoż biura, nazwała wypociny Gretkowskiej "pseudointelektualnym bełkotem, naszpikowanym kłamstwami". Warto dodać, że urzędniczka nie domagała się przy tym sprostowania w trybie ustawowym. Prawdopodobnie dlatego, że faktyczna data śmierci ojca prezydenta rozbijała przecież całą konstrukcję felietonu, więc trudno wymagać, aby w sprostowaniu napisać nowy.

Karolina Korwin-Piotrowska zataiła pismo z prezydenckiej kancelarii przed swoim wydawcą, pokazując je natomiast Gretkowskiej i przesyłając.. Rzeczpospolitej. Gretkowska, widząc jaki grafomański felieton popełniła, zamiast przyznać się do błędów, postanowiła jednak pójść za ciosem i przyłożyć braciom w następnym wydaniu Sukcesu. W drugim felietonie pani Manulea zaczęła od tego, że za błędy w pierwszym obarczyła.. korektę, która "urzeczona pięknem tekstu przepuściła ewidentne błędy". Dziwne to pani Gretkowska ma pojęcie o funkcjonowaniu redakcji, jeśli uważa, że za wyłapywanie błędów faktograficznych odpowiada korekta językowa. No cóż - pewnie to także wyczytała z tarota.

Wycięty felieton polemizował głównie z cytowanym wyrywkowo wyjaśnieniem, nadesłanym przez prezydenckiego urzędnika, co oczywiście mogło poniewczasie wywołać oburzenie wydawcy, bo takich praktyk się nie stosuje. Ciągnąc dalej obronę tarotowych faktów ze swojego poprzedniego felietonu, Gretkowska wali już na całego, m.in. że „nie musi znać na pamięć życiorysów Wielkich Przywódców" i że w ogóle to ona może „machnąć Szczytujące Niziołki". „Bawi się” także po raz kolejny w psychoanalityka, twierdząc, że skoro urzędnik śmiał nadsyłać pisma do redakcji, to zapewne obarczony jest „szczególnym syndromem >>oddanej Anny<< - mam świeżo w pamięci machinacje Anny Jaruckiej oskarżanej o wykradanie pieczątek”. Uchowaj nas Boże przed takimi „psychoanalitykami” i „publicystami”, których głównym materiałem źródłowym i narzędziem „analizy” jest tarot. Pisarstwo Gretkowskiej pozostawiam fanom jej fizjologii.


PS. Wydawca Sukcesu zapowiedział, że w następnym (majowym) numerze pisma ukaże się zarówno pełne wyjaśnienie Kancelarii Prezydenta, jak i wycięty felieton Gretkowskiej. Ten ostatni jest zresztą dostępny w wielu miejscach w Internecie, m.in. tu. Więcej szczegółów, w tym wypowiedzi przedstawicieli wydawcy Sukcesu, można znaleźć w serwisie Wirtualne Media m.in. w tym artykule.


Tagi: ; ;

13 komentarzy:

Lear pisze...

Gdyby pani Manuela, w ramach protestu wobec cenzury, nożykiem wydawcy "Sukcesu" pociełaby sobie nadgarstki, zacząłbym sprzedawać "teszirty dla rozumu" pod hasłem: "Nie płakałem po Gretkowskiej"

kurczak pisze...

co z tego, jaka była treść felietonu i co z tego, ze Gretkowska to w sumie kiepska pisarka. Chjodzi o sam fakt a nie jej osobe. To mógł być ktokolwiek inny. cała ta akcja to żenada.

ckwadrat pisze...

To nie mógł być ktokolwiek inny, to nie "padło" akurat na Gretkowską. Owszem, śmieszy decyzja (nie akcja) wydawcy, ale Sukces to przecież jego własność i ma prawo zrobić co mu sie podoba, bo to on odpowiada za pismo. Nawet nie musiał bać się ewentualnego procesu o zniesławienie, może po prostu nie chciał firmować grafomańskiej komedii pomyłek, okraszonej skrajnym narcyzmem "publicystki-psychoanalityczki"..

mrozon pisze...

Biuro Informacji i Komunikacji Społecznej Kancelarii Prezydenta RP nie powinno tracić czasu na walkę "pseudointelektualnym bełkotem, naszpikowanym kłamstwami".

Chyba że nic innego nie potrafi. Biorąc pod uwagę katastrofalny wizerunek prezedenta, tak właśnie może być.

ckwadrat pisze...

Mrożon, zastosowałeś technikę erudycyjną w rodzaju "czy Pan jeszcze bije swoją żonę?" To znaczy, czy kancelaria potrafi tylko walczyć a może jeszcze sama się przyczynia do "katastrofalnego" wizerunku prezydenta. Nie widzę nic, poza kilkoma technicznymi wpadkami (hełm strażacki w Katowicach, ręce na wysokim stole podczas orędzia), które dostojności prezydentowi nie dodawały i które zresztą zostały skwapliwie wykorzystane przez "przychylne" mu media. Czemu się jednak dziwisz, że kancelaria walczy, może nie zawsze skutecznie, i może w nieco rozemocjonowany sposób z grafomańskimi popisami, które "katastrofalny" wizerunek mają w zamiarze właśnie stworzyć.

polfic pisze...

Cała ta sprawa jest chyba nie warta większego zainteresowania.

mrozon pisze...

ckwadrat > Czemu się jednak dziwisz, że kancelaria walczy

Podejmując walkę przeciwko czemuś świadczysz, że zjawisko jest zagrożeniem. Uprawomocniasz je. Ja myślę, że Gretkowska i jej pretensjonalne felietony nie są godne niczyjej uwagi, a w szczególności otoczenia prezydenta. To tak jakby ktoś z kancelarii reagował na pojawienie się na warszawskich ścianach napisów w stylu "Kaczor jest głupi". To też są grafomańskie popisy.

Zajmowanie się takimi rzeczami świadczy o małostkowości i małoduszności ludzi, którzy skolonizowali kancelarię prezydenta. I o miałkości prezydenta, który na takie ekscesy pozwala.

pibu pisze...

Kazdy może pisać najróżniejsze bzdury i banialuki lub tworzyć coś co obraża innych, byleby znaleźć się w centrum zainteresowania.
Wielu "artystów" właśnie w ten sposób promuje swoją słabiznę twórczą.
Gdyby M.Gretkowska była rzeczywiście autorytetem? Ale tak nie jest więc myślę, że można na tą kobitę machnąć ręką.

Nie wiem co może jeszcze napisać by o niej było głośno?

piszczeli czar pisze...

zastanawiające jest to że takie kłamstwa, przepraszam "pomyłki" Gretkowskiej czy Szczuki, są tak bagetelizowane przez nedia, odpuszczane, tłumaczone, nawet potem są miłe wywiady np. z Szczuką z którego nawet wynika że toona jest poszkodowana....,jeśli podobna pomyłka zdarzyłaby się np. Ziobrze/.... krzyk byłby w niebogłosy.....

Tomek pisze...

A ja spadam z tego kraju, nawet jeżeli będę musiał żebrać. Bo Polak Polakowi wilkiem a na dodatek wmawia drugiemu, że to dla jego dobra. Takich to Polaków - w tym nazywających siebie chrześcijanami - mamy. Manipulowanie ludźmi, przeinaczanie znaczenia słów i faktów, ośmieszanie starań innych o to by pozytywnie wykorzystać posiadane przez nich życiowe szanse, odbieranie możliwości rozwoju i dokonywania wolnych wyborów życiowych - to jest Polska właśnie.

Niestety takich też jest pełno za granicą, mam tylko nadzieję, że uda mi się nie mieć z nimi do czynienia, ale kto to wie...

Lear pisze...

Przepraszam, że pisze tak z innej beczki, ale... Mam pomysł na akcję obrony Stanisława Michalkiewicza przed medialną nagonką. Co tym sądzisz, szanowny Gospodarzu? Co o tym sądzicie szanowni Czytelnicy?
http://lear.blox.pl/2006/04/Instrukcja-walki-o-wolnosc-slowa.html

Heahrer pisze...

A ja Cie nie rozumiem czemu tak piszesz... no dobrze, jest skandalistką, ale jezeli takich ludzi nie bedzie, to co to bedzie za wolnosc slowa z ktorej nikt nie bedzie korzystal. jej ksiazki o kale nie sa fenomenalne, ale to ze wypowiada sie na lamach sukcesu o tej chorej sytuacji politycznej i cudownych politykach-broniacych demokracji przez radio maryja uwazam ze wcale nie jest "pseudointelektualne"

ckwadrat pisze...

Widzisz Heahrer, piszesz o wolności słowa, a z Twojego postu wynika, że odmawiasz jej Radiu Maryja.. Albo jesteś zatem za wolnością, albo przeciw, bo niby czemu nie miałoby z niej korzystać także medium ojca Rydzyka?

A nazwanie publicysytki Gretkowskiej jako pseudointelektualnej jest naprawdę jednym z delikatniejszych określeń. Jak inaczj nazwać ewidentne błędy merytoryczne, na których skonstruowała pierwszy felieton. Z kolei w drugim nie wysiliła się na wiele więcej niż to, co piszą niektórzy anonimowi internauci - Wielcy Przywódcy itd. Zresztą, we wczorajszym "Produkcie Jednorazowym" Gretkowska jasno dała do zrozumienia, że od polityki powinna się trzymać jak najdalej, bo się na niej po prostu zupełnie nie zna.