Dziennik czy Gazeta?
Jak podał serwis Wirtualnemedia, "Dziennik" ze średnią sprzedażą 176 344 egz. uplasował się w lipcu dopiero na czwartej pozycji wśród gazet ogólnopolskich. Jest to także najgorszy wynik tego tytułu od startu w kwietniu zeszłego roku. I wcale mnie to nie dziwi. Po kilkunastu miesiącach diametralnie innego spojrzenia na świat polityki niż ten prezentowany w "Gazecie Wyborczej", pojawia się w "Dzienniku" coraz więcej publicystów żywcem wyjętych z łamów tej pierwszej - Żakowski, Lis, Olejnik, Kolenda-Zalewska, Morozowski, Durczok, Śpiewak i wielu innych. Dlatego coraz rzadziej sięgam po "Dziennik". Jeśli będę chciał poczytać wypociny tych politruków, to kupię "Wyborczą".
Myślałem, że jeśli "Newsweek" jest totalnie antypisowski, to "Dziennik" nie będzie potrzebował tuzów publicystyki salonowej. Tak się zastanawiam, po co próba pseudozobiektywizowania przekazu poprzez zapraszanie na łamy autorów ewidentnie zaanagażowanych politycznie po lewej stronie. Jakoś "Wyborcza" nie równoważy swoich tekstów autorami o sympatiach prawicowych.
Oczywiście nadal kupuję "Dziennik", choć rzadziej niż jeszcze kilka miesięcy temu, bo daleko mu jeszcze do "Wyborczej" ale pewnych autorów po prostu nie jestem w stanie znieść. Odrzuca mnie jak ich zobaczę na łamach i muszę przejść kilkudniową kwarantannę. Cieszyłem się jak dziecko, kiedy "Dziennik" wystartował ("Rzepa" była wtedy klonem "Wyborczej"), ale jak tak dalej pójdzie, to przestanę go w ogóle kupować.
Podejrzewam, że podobne odczucia mają inni czytelnicy "Dziennika". I być może sprzedaż spada im właśnie dlatego, że bardziej jadą po PiS-ie niż wcześniej. Choć to tylko intuicja. O ile jednak w przypadku "Wyborczej" taktyka totalnego walenia w PiS, jak widać w badaniach, się sprawdza (sprzedaż im cały czas rośnie), to jednak w przypadku "Dziennika", od którego oczekuje się aby był jej przeciwwagą, niekoniecznie..
Myślałem, że jeśli "Newsweek" jest totalnie antypisowski, to "Dziennik" nie będzie potrzebował tuzów publicystyki salonowej. Tak się zastanawiam, po co próba pseudozobiektywizowania przekazu poprzez zapraszanie na łamy autorów ewidentnie zaanagażowanych politycznie po lewej stronie. Jakoś "Wyborcza" nie równoważy swoich tekstów autorami o sympatiach prawicowych.
Oczywiście nadal kupuję "Dziennik", choć rzadziej niż jeszcze kilka miesięcy temu, bo daleko mu jeszcze do "Wyborczej" ale pewnych autorów po prostu nie jestem w stanie znieść. Odrzuca mnie jak ich zobaczę na łamach i muszę przejść kilkudniową kwarantannę. Cieszyłem się jak dziecko, kiedy "Dziennik" wystartował ("Rzepa" była wtedy klonem "Wyborczej"), ale jak tak dalej pójdzie, to przestanę go w ogóle kupować.
Podejrzewam, że podobne odczucia mają inni czytelnicy "Dziennika". I być może sprzedaż spada im właśnie dlatego, że bardziej jadą po PiS-ie niż wcześniej. Choć to tylko intuicja. O ile jednak w przypadku "Wyborczej" taktyka totalnego walenia w PiS, jak widać w badaniach, się sprawdza (sprzedaż im cały czas rośnie), to jednak w przypadku "Dziennika", od którego oczekuje się aby był jej przeciwwagą, niekoniecznie..
Komentarze
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do układowania->
http://pitulandia.salon24.pl/32241,index.html
Również nie kupuję gazet od paru lat. Większość tego co mnie interesuje jest w sieci.