środa, 11 kwietnia 2007

Polsat kablowy

On sam o sobie:
"Mimo kilku prób nacisku ze strony Służb Bezpieczeństwa, współpracy z nią nie podjąłem. Nie przekazałem żadnego raportu, ani innych informacji oczekiwanych przez Służbę Bezpieczeństwa. Nikogo nie zadenuncjowałem, nikomu nie wyrządziłem żadnej krzywdy".

Jego reprezentant o nim:
"Nie był agentem, pod wpływem szantażu zmuszono go do podpisania dokumentu, ale nie podjął żadnych działań. Wystąpimy na drogę sądową.."

Sakiewicz o nim na blogu w Salonie24:
"W IPN zachowało się 88 stron dokumentów. Solorz został zwerbowany 18 października 1983 r. Podpisał umowę o współpracy ze służbą wywiadu PRL. Współpracę zerwała SB w czerwcu 1985 r., gdy Solorzem zainteresowała się zachodnioniemiecka policja. Z prawie dwuletnich spotkań z Solorzem zachowały się raporty oficerów SB. W początkowej fazie współpracy SB uważała go za cenne źródło informacji."

Akta bezpieki:
Tajne spec. znaczenia
Podczas spotkania odebrano informacje dotyczące ks. Stanisława Ludwiczaka - kapelana sekcji polskiej Radia Wolna Europa, Polskiej Misji Katolickiej w Monachium i jej szefa ks. Jerzego Galińskiego oraz działalności bawarskiego komitetu "Solidarności". [..] akceptuje przydzielone mu od realizacji zadania, wykazując również niekiedy własną inicjatywę (np. próba wejścia w kontakt z ks. Ludwiczakiem).


Można w zasadzie pozostawić to bez komentarza, bo akta mówią same za siebie. Nieodparcie nasuwa się spostrzeżenie - skąd my to znamy. Po raz kolejny mieliśmy bowiem do czynienia z wypieraniem się współpracy ("tylko coś podpisałem") i osłabianiem swojej roli jako tajnego współpracownika SB. Warto jednak zwrócić uwagę, że kłamstwa dotyczące wymuszonej szantażem współpracy z SB zostały tutaj dodatkowo wsparte prawdziwym szantażem procesowym wobec tych, którzy o tym ośmielili się wspomnieć w mediach lub zamierzaliby to uczynić w przyszłości. A to już jest groźne i godzi w fundamenty demokratycznego państwa. Szantaż, mający zamknąć usta niezależnej prasie, nie okazał się na szczęście skuteczny, mimo, że groźby procesowe pochodziły od osoby, której zasoby finansowe szacowane są na 2 miliardy dolarów i która dysponuje jednym z najpotężniejszych mediów w Polsce.


Dzisiejsza "Gazeta Polska" przynosi kolejny dowód na to, że oligarchom się nie kłania, w szczególności tym, którzy kablowali do bezpieki. Współpraca właściciela Polsatu z SB rzuca też nowe światło na to, w jaki sposób szemrane osoby mogły osiągnąć tak ogromne wpływy i pieniądze. A może faktycznie lepiej było spalić te wszystkie teczki, żeby żyć w błogiej nieświadomości..


Tagi: ; ; ;

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ech, suflerzy agenciaków mogliby się postarac... ta mantra "nie szkodziłem nikomu, na nikogo nie donosiłem" już sie ludziom znudziła

andrzy pisze...

Zgadza się. Mogliby być bardziej oryginalni. I tak już nikt im nie wierzy, poza asami polskiego dziennikarstwa (Lis, Gawryluk, Durczok, Sekielski, Morozowski etc.)

http://wyborca.blox.pl/html

Anonimowy pisze...

Cóż fakty po raz kolejny mówią za siebie. Nie można wykluczyć, że teczki mogą kłamać, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Tłumaczenie samego Solorza też mnie jakoś nie przekonuje, bo rozumiem takie coś można było podpisać dla jakiś korzyści, gdzieś się wyjeżdżało itp. tymczasem tu nic takiego nie ma. Szczytem bezczelności jest wygrażanie się procesami. Prawda jest taka, że stacja POLSAT nie wzięła się znikąd, a Solorz wcale nie był taki samodzielny, jak mogłoby się wydawać.

www.dareks1986.blox.pl

Anonimowy pisze...

trafiłem tu przez przypadek i pewnie wiecej nie zajrzę. W zyciu nie widziałem takich idiotów. Pozdro 4 ojciec dyrektor...idioci.

Anonimowy pisze...

co jest c2 ? Skończyła ci się wena twórcza czy też czekasz na kolejne teczki w GP ? :) a może ten temat, patrząc na odzew twoich czytelnikow już nie jest trendy ? :D

ckwadrat pisze...

Anonimowy - przyczyna mojego nieudzielania się na blogu jest bardzo prozaiczna. Nie mam czasu. Masz oczywiście rację, że temat współpracy Solorza z bezpieką nie okazał się "trendy", czyli nie został pociągnięty przez media głównego nurtu. Ale to źle świadczy tylko o nich, bo to, że właściciel największej telewizji w Polsce i najbogatszy człowiek w Polsce jest przekręciarzem (z teczek jasno to wynika i nie chodzi o samą współpracę) powinno zainteresować dziennikarzy. Widać jednak, że albo się boją o tym pisać, albo po prostu nie chcą, bo czerpią z tego jakieś profity. Niemal zmowa milczenia w tym przypadku o niczym dobrym nie świadczy. A oto dowód z forum Gazety Polskiej, jakie wątki można by w sprawię Solorza pociągnąć dalej:

"3. pan Krok przybył do Radomia z Zachodu pomimo, że nie posiadał ważnych dokumentów. Jak przekroczył granicę i dlaczego natychmiast nie został aresztowany przez WOP? W PRL-u?!
4. pan Krok tłumaczy, że z paszportem blankietowym zamiast wracać do Polski pojechał do Austrii i Austriacy go wpuścili bez najmniejszych oporów. To prosze sobie zobaczyć taki paszport blankietowy i prosze zapytać jakiegokolwiek Austriaka z Grenzschutz czy wtedy wpuściłby Polaka, Czecha czy Węgra z takim papierkiem w którym jak byk wpisane jest państwo docelowe: Polska? Nigdy! Chyba że za jakąś łapówę pan Krok zdołał natychmiast, jeszcze na granicy złożyć podanie o azyl. To wbrew bajkom opowiadanym w Polsce wcale nie było takie łatwe.
5. pan Krok podaje, że zgłosił się do obozu dla azylantów. Mógł to zrobić dopiero wtedy, gdy złożył podanie o azyl. Ale - tak opowiada - przedtem zatrzymali go na 3 miesiące z powodu kradzieży. Kary nie miał?! Ależ miał! Ukarano go 3-miesięcznym aresztem. 2 tygodnie tylko trzymano go w obozie dla azylantów? Ależ tak, bo w tym czasie przyszło pismo z sądu i musiał - jako karany - obóz dla azylantów w podskokach opuścić. Niewątpliwie zostałby deportowany do Polski, więc się ukrył i wymyślił, że pojedzie do Niemiec. Dostał dokument? Tak, jako kandydat na azylanta (bo jeszcze nie azylant) w momencie złożenia podania o azyl musiał oddać paszport (blankietowy) i w zamian dostał zastępczy dokument tożsamości. Nie wolno mu było się oddalać z miejsca zamieszkania i NIE WOLNO MU BYŁO PRACOWAC!!!! Picował o tym polskim milicjantom. Wydaje mi się jednak, ż ten pic był umyślnie brany za dobrą monetę. Czemu - patrz kropki zamiast nazwiska.....
Mam dojmujące wrażenie, że pan ....Krok? był już wówczas użyty przez polską milicję do niuchania wśród polskich azylantów. Jego wyprawa do Austrii nie była przypadkowa.

Zmusiłem się i przeczytałem też i drugą notatkę służbową. (żadna to frajda - toż to beczka z fekaliami!). Wynika z nich przede wszystkim niesłychana energia przestępcza Kroka-Solorza. Potrafi kręcić i kłamać wszędzie i wobec wszystkich- nawet wobec polskiej milicji, żeby tylko coś dla siebie wykręcić. Ma się wrażenie, że on dnia nie przeżył bez jakiejś przekrętki i jakiegoś kłamstwa. Przecież ten człowiek cały czas był w Monachium na papierach azylanckich - tzn. był kandydatem na azylanta. Nic więcej. Zadnym uznanym azylantem nigdy nie był. Nie wolno mu było pracować, robił szmal na czarno wciągając do pomocy innych. Nie wolno mu było opuszczać nie tylko RFN, ale i samego Monachium. Jego wspólnicy a także żona, na którą założył firmę mogą beknąć jeszcze dzisiaj za pomoc w przestępstwie, i to w paru paragrafach, bo przecież pan "Podgórski" cały czas pobierał zasiłek socjalny.

Sumując już tylko na podstawie zeznań w tych dwóch pierwszych notatkach: Gdyby ktoś złożył zawiadomienie o przestępstwie, to prokuratury w Austrii i Nemczech musiałyby rozpocząć śledztwo i to nie tylko wobec Kroka-Podgórskiego-Solorza, lecz wobec wszystkich innych, którzy mu w przestępstwie pomagali. Chodzi - na początek o następujące rzeczy: fałszywe podanie o azyl w Austrii, kara za przestępstwo kryminalne zatajona przed Niemcami, fałszywe doniesienie o zgubieniu dokumentów, przekroczenie nielegalne granicy, fałszywe podanie o azyl, wyłudzanie pieniędzy przez ponad dwa lata (albo i węcej!) od urzedu socjalnego, sfałszowanie dokumentów, posługiwanie się różnymi paszportami, opuszczanie nie tylko Monachium, ale RFN bez pozwolenia, łapówka dla adwokata w Wiedniu (który może stracić licencję!), współpraca z wrogim wywiadem - i najgorsze : oszukiwanie niemieckiego fiskusa."

Miłego oglądania kanału z logiem słoneczka..

Anonimowy pisze...

A ja zapraszam na mój ANTYDEMOKRATYCZNY, KONSERWATYWNO-LIBERALNY blog... Tym razem piszę o alternatywnym (choć znanym i testowanym) ustroju ---> KURP-BIALY.blog.onet.pl