piątek, 17 marca 2006

Mumia Wolności strzela z fuzji

Stało się już chyba wreszcie dla wszystkich jasne, jak drapieżny jest system salonowych powiązań III RP i do czego jest zdolny się posunąć, aby pokazać, że jest ponad prawem i ponad demokratycznymi rządami prawicy w Polsce. Leszek Balcerowicz - były przewodniczący byłej Unii Wolności, a obecnie przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej, prezes Narodowego Banku Polskiego i jedynowładca Komisji Nadzoru Bankowego zafundował IV RP najpoważniejszy kryzys od chwili jej narodzin. Salonowy autorytet ekonomiczny nr 1 nie dopuścił na posiedzenie KNB jednego z jej członków, wiceministra finansów Cezarego Mecha w absolutnie bezprawny sposób.

Balcerowicz posłużył się wybiegiem, jakoby Mech nie spełniał warunku.. bezstronności. Czy pan Mech ma akcje UniCredit albo HVB? (Jeden z elementów fuzji tych dwóch europejskich grup finansowych, dotyczący polskiego rynku bankowego, miał być na posiedzeniu Komisji poddawany ocenie.) A może posiada akcje Pekao lub BPH? (Z kolei te dwa banki mają się także połączyć, w ślad za ich większościowymi właścicielami.) A może pan Mech dorabia sobie po godzinach w którymś z wymienionych przedsiębiorstw lub doradza im firma, w której pan Mech ma udziały? A może pracuje tam żona, córka, teściowa.. albo chociaż sprzątaczka pana Mecha? NIE!!

Przewodniczący KNB rozumie stronniczość zupełnie inaczej. Stronniczy jest dla Balcerowicza ktoś, kto ma inne zdanie w przedmiotowej kwestii niż on. A że Mech, jako członek rządu, ze swoich poglądów nie robił tajemnicy (jeszcze by tego brakowało, żeby stanowisko rządu w tak ważnej kwestii było tajemnicą!), więc wara mu od Komisji NB, której tylko przewodniczący Balcerowicz może się przed jej posiedzeniem "bezstronnie" wypowiadać.

Na tym jednak nie koniec. Balcerowicz złamał bowiem prawo po raz drugi. Do obrad rzeczonej komisji nie dopuścił także innego członka rządu, tym razem przedstawiciela Ministerstwa Skarbu. Nie będącego już co prawda członkiem Komisji NB, ale, zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, mógł nim zostać jako strona. A że stroną był i jest świadczy fakt, że wspomniane połączenie Pekao i BPH łamie umowę prywatyzacyjną, w której UniCredit, kupując swego czasu większościowe udziały w Pekao, zobowiązał się, że do 2007 roku nie będzie nabywać kolejnych podmiotów prowadzących działalność bankową.

Tym razem Balcerowicz kazał pocałować klamkę przedstawicielowi rządu, tłumacząc się tym, że do prac KNB nie stosuje się.. KPA. Fakt, skoro Komisja Nadzoru Bankowego została prywatnym folwarkiem pana przewodniczącego, to może stosuje się Kodeks Postępowania Cywilnego. A może czas już po prostu na.. KPK. Moje żarty z prawa to jednak pikuś przy panu przewodniczącym. Jeśli bowiem nasz ekonomiczny guru nie żartuje, to przeczy sam sobie. Do następnego posiedzenia Komisji NB dopuścił bowiem - już zgodnie z przepisami KPA (!) - nie będącego jej członkiem ani stroną przedstawiciela prokuratora generalnego (zgodnie z KPA może się on włączyć w każde postępowanie administracyjne). Raz stosując KPA, a raz nie do działalności tego samego organu państowego to przecież naigrywanie się z prawa albo objaw kompletnej amatorszczyzny!

Co na to prasa? Już nazajutrz po posiedzneiu KNB przedstawiła rzetelną analizę prawną postępowania Leszka Balcerowicza. Profesorowie prawa nie byli jednomyślni, ale przeważała teza, że.. Oczywiście żartuję. Było jak zwykle - jak najdalej od meritum, a jak najbliżej manipulacji i rozgłaszania emocjonalnych i pewnie nie do końca przemyślanych - którym zresztą po takich "prawnych" wybrykach przewodniczącego trudno się dziwić - wystąpień posłów podczas debaty, która po tychże wybrykach miała miejsce. Z GieWu pamiętam choćby takie tytuły: "Balcerowicza prześladuje Mech", "Wojna PiS z bankami".

Chyba najciekawszy to całokolumnowy manifest Kuczyńskiego w tejże w obronie Balcerowicza zatytuowany "Balcerowicz i podwórkowi patrioci". Pomijając kwiecisty propagandowy wstęp, z odwoływaniami - a jakże - do PRL, według Kuczyńskiego Mech "dał dowody na to, że nie będzie bezstronny". Iście marksistowska definicja bezstronności. Myślałem, że bezstronnym można po prostu być albo nie być. Widać można być, ale dać dowody, że się nie będzie. Kuczyńskiemu oczywiście. A może Kuczyński czerpie wenę z.. "Raportu Mniejszości". Także sam Balcerowicz - dodajmy, że oczywiście bezstronnie - wypowiadał się we własnej sprawie (m.in. w "Financial Times" a w "Co z tą Polską" powtarzał odpowiadając na zadawane przez Lisa wręcz z nabożną czcią pytania), że w Polsce od jakiegoś czasu zagrożona jest.. praworządność. Pozostawię to już bez komentarza.


Tagi: ; ;

4 komentarze:

Lear pisze...

To jedna strona medalu - Balcerowicz myśli że jest Bogiem. Ale dzisiaj, już na spokojnie, zastanawiam się, czy całą sprawa nie ma dna tak głebokiego, że aż strach wejśc do wody. Ot, chociażby, wygrana Balcerowicza onacza de fecto uznanie wyższości prawa unijnego pod polskim. Ciekawe, czy któryś z balcerowiczofili o tym pomyślał...

kurczak pisze...

no no no, widać że kolega doskonale zna się na prawie... i na bankowości też... gratuluję. Jestes lepszy niż paru ekspertów od prawa administracyjnego. Brawo.

Pisz o rzeczach, na których się znasz, bo czytać śmieszno...

Lear pisze...

Do oceny, czy LB jest beztronny w sporze, nie trzeba doktoratu z ekonomi, tylko odrobinki zdrowego rozsądku. Bo jeśli jego zabraknie, to i doktoraty nie pomogą...

pitbu pisze...

Balcerowicz od samego początku był przereklamowany. Kraje nadbałtyckie, które nie miały lepszej sytuacji gospodarczej od Polski w momencie oderwania sie od związku sowieckiego, dziś mają dobrą sytuację gospodarczą a ich społeczeństwa nie musiały przechodzić "planu balcerowicza", który wielu ludzi wpędził w nędze, zwłaszcza emerytów i rencistów. Faktem jest, że w bankowości ulokowało się wielu "czerwonych kolesi". W całym tym układzie gdzieś chyba od początku funkcjonowała żona Balcerowicza ze swoją fundacją Case. Tak więc wielu ludzi przez Balcerowicza zubożało a wielu zwłaszcza czerwonych położyło łapy na państwowym (cudzym), nigdy nie słyszałem by Balcerowicz wypowiedział się, że społeczeństwo jest okradane przez postkomunistów. Widać to mu nie przeszkadzało albo nie chciał "czerwonym kolesiom" w tym przeszkadzać.